Rudnik, Janskie Laznie (01/2014)
W tym roku zaplanowaliśmy ferie zimowe narciarskie w wersji "economy" - zamiast włoskich Alp - czeskie Karkonosze. O nartach później, teraz krótkie wprowadzenie do klimatu zimowo - górskiego.
Nasza baza mieściła się w miejscowości Rudnik, domek o obiecującej nazwie Relax http://www.relax-rudnik.cz/pl/, w małej wiosce gdzieś na uboczu - spokój, spokój, spokój. Domek spełnił wszelkie nasze oczekiwania i szczerze polecam, przytulny i bardzo domowy, ciepły.
Rudniki zaskoczyły mnie swoim wiekiem - zresztą w wielu wsiach czeskich zaobserwowałam to samo: dużo starych budynków, częściowo opuszczonych; chatki-domki drewniano-murowane, z klimatem ludowym, mało wiejskich willi a jak już, to również drewniane; całość daje aurę trochę zapomnianych miejsc na krańcach świata... a może to tylko moje wrażenie?! W każdym razie mnie się spodobały ruiny ewangelickiego kościoła z XVIIIw. oraz fabryki tekstylnej.
Na narty jeździliśmy do Jańkich Lazni, uzdrowiska i ośrodka narciarskiego. Miasteczko samo w sobie maleńkie ale piękne domy wczasowe z dawnych, dawnych lat; no i oczywiście samo uzdrowisko. Jak schodziliśmy ze stoku robiła się już szarówka więc nie zwiedzaliśmy specjalnie, tyle co przez okna samochodu.
Pisząc o feriach jako czasie odpoczynku to muszę powiedzieć że wszystko się udało.Miłe towarzystwo, ładne miejsca, dobre stoki, dobre humory, przystępne ceny - czego chcieć więcej??!!