Beskid Śląski. Skrzyczne, Malinowska Skała.
Wiosna przyszła wreszcie z wyższymi temperaturami i błękitnym niebem. Sobotę zapowiadano jako pogodną i ciepłą, a mając gdzieś na horyzoncie zapowiadane deszcze i spadek temperatury, postanowiłam wykorzystać dzień na wędrówkę. Udało mi się nawet znaleźć towarzystwo - dołączyła do mnie Kari na babskie rozmowy o damsko-męskim świecie. Ale wracając do wędrówki. Nie miałam ochoty na długą jazdę (bo rozważałam samotną wycieczkę), więc wybrałam na cel znane mi dobrze Skrzyczne - licząc że jeszcze sezon rowerowy nie jest w pełni więc ludzi powinno być znośnie. Ruszamy z Ostrego (Lipowa, Ostra), z dużego darmowego parkingu; jesteśmy tu koło 8:30 ale już jest sporo aut. Wędrówkę rozpoczynamy szlakiem niebieskim, stromo pod górę. Organizmy muszą się przyzwyczaić do takiej intensywności więc na początku sapanie na całego. A potem już lepiej, choć szlak jest dosyć stromy. My sobie idziemy spokojnie, bez pośpiechu. Rozmawiamy tak intensywnie, że nie robię nawet zdjęć! Dopiero z tarasu schronis...