Posty

Beskid Śląski. Szyndzielnia, Błatnia

Obraz
 Po dłuższej przerwie znowu ruszamy z B na beskidzkie szlaki. Celem były większe przewyższenia i zmęczenie nóg, więc wybrałyśmy pętle od zapory w Wapienicy, przez Szyndzielnię i Błatnią. Tym razem wybieramy na początek żółty szlak. Nie ma na nim zbyt wielu wędrujących więc idzie się przyjemnie. Widok sprzed Schroniska na Szyndzieli każe nam się zatrzymać i popodziwiać odległą panoramę Jeziora Żywieckiego. Idziemy dalej żółtym szlakiem. Tu już więcej ludzi. Omijamy Klimczok i bocznym, czarnym, bez turystów szlakiem, skracamy sobie trasę.  Przechodzimy znowu na żółty szlak i nie wiem kiedy mijamy kolejne wzniesienia. Kiedy wychodzimy na Polanę na Błatniej widoki są fantastyczne! Co prawda trawy żółkną od suchego letniego, bezdeszczowego czasu, ale panorama piękna. Uradowane schodzimy do schroniska na zimne piwo bezalkoholowe. Tym razem siadamy z widokiem w kierunku Brennej. Jest gorąco ale bardzo przyjemnie. Po odpoczynku wybieramy niebieski szlak przez Przykrą, w stronę Bielska...

Pustynia Błędowska

Obraz
 Z koleżankami z pracy postanowiłyśmy wybrać się na popracowy spacer po Pustyni Błędowskiej. Po kilku dniach upałów, poranek był pochmurny, ale wraz z rozwojem dnia, słońce znowu wzięło niebo w swoje panowanie i w towarzystwie białych bałwanów chmur dało ciepło i dobry nastrój. Popołudnie zapowiadało się więc optymistycznie, Spotykamy się na punkcie widokowym Czubatka w Kluczach, skąd dobrze widać południową część pustyni. Zanim ruszymy na spacer, trzeba się posilić - klasyczne zapieksy plus Lotovel Pomelo (0%) - prosto i pysznie! Ruszamy w kierunku pierwszej atrakcji, czyli kluczewskich stawików. Najpierw Staw Zielony - faktycznie, lustrzane odbicie potęguje zielenistość tego miejsca. A mnie zastanawia jak tu jest jesienią, pewnie pięknie... Przechodzimy na Staw Czerwony - też ładny, choć ukryty w cieniu nie jest już tak efektowny. Zawracamy więc i idziemy na pustynię. Tu słońce powoli zmierza w stronę horyzontu, złocąc wszystko swymi promieniami. Fajnie tak iść boso. Podziwiając ...

Podsumowanie lipca

Obraz
 Lipiec minął pod znakiem jagodzianek. Jedzone były w różnych miejscach - w Słodkim Kafeju, w pracy (od B) - ba! a nawet robione przeze mnie i przez Syna! - znaleziony w necie przepis na serowe jagodzianki bardzo nam spasował. Ale najlepsze, poza domowymi: jeszcze ciepłymi z pieca, były te u Michalskich w Cafe Byfyj na Nikiszowcu. I jedzone w dobrym towarzystwie. A lipiec to też końcówka truskawkowego sezonu, i czereśniowego plucia pestkami. Jak zawsze odwiedziłam "stare kąty" czyli bukowiańską dolinę Sztoły - puste piaszczyste koryto, ... ... i olkuski Rynek, w popołudniowym leniwym lizaniu lodów. Znowu- towarzystwo to największy atut! I oczywiście Las Zagórski,  spacery dla oderwania się od pracy i wyciszenia. I dwa leniwce, kanapowe śpiochy: Arno i Pola.   Hej Lipcu, 

Tatry. Szpiglasowy Wierch

Obraz
Nie miałam większych planów na weekend. Więc gdy E. zapytała czy nie chciałabym wyskoczyć w Tatry, bo ma być dobra pogoda, przyjęłam tą propozycję z dużą radością. A do tego szlaki na których jeszcze nie byłam: albo Szpiglasowy Wierch, albo Przełęcz Krzyżne. Miałam trochę obaw o pogodę, bo tydzień był dosyć chłodny i deszczowy. Ale zaufałam prognozie, że nie będzie padać; no i zapakowałam do plecaka cieplejsze ciuchy i pelerynkę na wszelki wypadek Wyjeżdżamy w sobotę rano, na parking przy Łysej Polanie wjeżdżamy ok 8:30 - Palenica Białczańska już pełna! Zapowiadają się tłumy w górach - pewnie tak jak my poszukiwacze "okienka pogodowego". Ruszamy w porannym słońcu asfaltową drogą do Morskiego Oka. Buu, jak ja nie lubię tej drogi - 9km tuptania jak dla mnie bez większego sensu. Nad stawem tłoczno a widoki piękne jak zawsze. Chwilę się ogarniamy, robimy zdjęcia, i ruszamy (jest 11:30!!) na żółty szlak prowadzący na Szpiglasową Przełęcz; to tzw. Ceprostrada, trasa łatwa, długa, b...