Posty

Pustynia Błędowska

Obraz
 Z koleżankami z pracy postanowiłyśmy wybrać się na popracowy spacer po Pustyni Błędowskiej. Po kilku dniach upałów, poranek był pochmurny, ale wraz z rozwojem dnia, słońce znowu wzięło niebo w swoje panowanie i w towarzystwie białych bałwanów chmur dało ciepło i dobry nastrój. Popołudnie zapowiadało się więc optymistycznie, Spotykamy się na punkcie widokowym Czubatka w Kluczach, skąd dobrze widać południową część pustyni. Zanim ruszymy na spacer, trzeba się posilić - klasyczne zapieksy plus Lotovel Pomelo (0%) - prosto i pysznie! Ruszamy w kierunku pierwszej atrakcji, czyli kluczewskich stawików. Najpierw Staw Zielony - faktycznie, lustrzane odbicie potęguje zielenistość tego miejsca. A mnie zastanawia jak tu jest jesienią, pewnie pięknie... Przechodzimy na Staw Czerwony - też ładny, choć ukryty w cieniu nie jest już tak efektowny. Zawracamy więc i idziemy na pustynię. Tu słońce powoli zmierza w stronę horyzontu, złocąc wszystko swymi promieniami. Fajnie tak iść boso. Podziwiając ...

Tatry. Szpiglasowy Wierch

Obraz
Nie miałam większych planów na weekend. Więc gdy E. zapytała czy nie chciałabym wyskoczyć w Tatry, bo ma być dobra pogoda, przyjęłam tą propozycję z dużą radością. A do tego szlaki na których jeszcze nie byłam: albo Szpiglasowy Wierch, albo Przełęcz Krzyżne. Miałam trochę obaw o pogodę, bo tydzień był dosyć chłodny i deszczowy. Ale zaufałam prognozie, że nie będzie padać; no i zapakowałam do plecaka cieplejsze ciuchy i pelerynkę na wszelki wypadek Wyjeżdżamy w sobotę rano, na parking przy Łysej Polanie wjeżdżamy ok 8:30 - Palenica Białczańska już pełna! Zapowiadają się tłumy w górach - pewnie tak jak my poszukiwacze "okienka pogodowego". Ruszamy w porannym słońcu asfaltową drogą do Morskiego Oka. Buu, jak ja nie lubię tej drogi - 9km tuptania jak dla mnie bez większego sensu. Nad stawem tłoczno a widoki piękne jak zawsze. Chwilę się ogarniamy, robimy zdjęcia, i ruszamy (jest 11:30!!) na żółty szlak prowadzący na Szpiglasową Przełęcz; to tzw. Ceprostrada, trasa łatwa, długa, b...

Kraków. Muzeum Manghha

Obraz
 Miałam ochotę na dzień wolnego i wyrwanie się gdzieś. Udało mi się namówić Syna na wypad do Krakówa - coś zjeść i zobaczyć muzeum Manghha. Liczyłam na lazy day, było gorąco, duszno, letnie burze krążyły w powietrzu. W południe (czyli jak mój Syn zjadł śniadanie!)  jedziemy do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manghha.  Trochę się rozczarowuję, bo nie doczytałam, że interesujące mnie wystawy zaczynają się dopiero w przyszłym tygodniu (moje niedpoatrzenie). Ale jak już jesteśmy, to idziemy na wystwę "Japanese Design Today 100" . Myslałam, że będzie ciekawsza szczerze mówiąc. Eksponaty podzielone tematycznie, część z nich to produkty codziennego użytku, wywodzące się z Japonii - jak na przykład buteleczka sosu sojowego Kikkoman, czy japońskie rozwiązania transportowe (pociąg), lub też techniczne (przerzutki rowerowe). Niektóre rzeczy były fajne, ale tych co się na prawdę przyciągnęły moją uwagę było niewiele; nie do końca rozumiałam przesłanie tej wystawy. No bo czy moż...