Posty

Tatry. Dolina Kościeliska, Smreczyński Staw

Obraz
 Dzień Kobiet EKK po raz kolejny w górskiej odsłonie; ponieważ to ja go organizowałam to pozwoliłam sobie wybrać miejsce które mi odpowiada. Nocujemy w urokliwej Truchanówce , znanej mi dobrze; coraz tu ciekawiej pod kątem atrakcji (balia, taras), wciąż tatrzańsko - klimatycznie. Sobota wita nas pięknym słońcem i bezchmurnym niebiem. Ponieważ grupa (11 kobiet) jest zróżnicowana, wybieramy spokojny spacer Doliną Kościeliską do Schroniska PTTK Ornak. Idzie się bardzo przyjemnie, choć trzeba uważać pod nogi, miejscami wciąż lód i ślisko. Na Polanie Ornaczańskiej podziwiamy piękną, zimową panoramę szczytów Tatr Zachodnich - Bystra i Błyszcz na centralnym planie. Pod schroniskiem tłumy ludzi, ale gdy siedzi się na dworze twarzą w stronę gór. to można o tym zapomnieć na chwilę. Ponieważ godzina jest wczesna, dzień piękny, postanawiamy podejść sobie jeszcze nad Smreczyński Staw. Tutaj bez raczków ani rusz - lodowisko na szlaku. Ale u celu widoki cudne! Tym razem nad białą taflą zamarzniet...

Podsumowanie Lutego 2026

Obraz
 Luty był kolejnym miesiącem spokojnym, ba! wręcz leniwym! Trochę było spacerów w zimowej odsłonie z mrozem na policzkach. Były też zachwyty rękodziełem mojej Siostrzenicy oraz mojej Siostry. Zdolniachy, nie ma co! Jeśli zaś chodzi o spotkania towarzyskie, to wyjątkowo, byłam na dyskotece (!!) z koleżankami z zajęć Fitnes...To nie mój styl zabway ale było miło. Rajzefiber w Katowicach ma ciekawe malunki na ścianach.  I było też oczywiście spotkanie z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Lotusowy sernik rządzi. Luty kończy się zapowiedzią wiosny. Nadzieją.

Karkonosze. Śnieżka, Pielgrzymy, Słonecznik

Obraz
  Moje urodziny.Ostatnie "-dzieści". Powoli czuję jak to dużo. I trochę mnie to smuci, a trochę mobilizuje, by jeszcze wykorzystać siły i czas który mam.  W zeszłym roku w styczniu byłam na Śnieżce i wówczas postanowiłam wprowadzić coroczne pielgrzymki na tą górę - nie wiem czemu, ale jakoś ważną dla mnie.  W tym roku pomyślałam, że fajnie byłoby jechać w Karkonosze w okolicach moich urodzin. Koleżanki powiedziały, że chętnie dołączą. No więc jedziemy. Małą grupą, kameralnie. Tak mi pasuje. W piątkowy wieczór, po 18stej, jesteśmy na parkingu i mijamy świątynie Wang - ruszamy w góry.  Niebieskim szlakiem, Drogą na Śnieżkę po granitowych kostkach, z plecakiem ważącym prawie 10 kg - szybko się zasapuję i męczę; ale idę. A nad głowami gwiazdy i duży księżyc rozświetlający nocną wędrówkę. Magicznie. Pierwszą noc spędzamy w Samotni - "moim miejscu na ziemi". W nocnej odsłonie jest tajemnicze ale bezpieczne. Wieczór spędzamy ciesząc się, że tu jesteśmy. Schroniskowy klimat...