Posty

Słowenia. Bovec. Rowerowo

Obraz
 Boże Ciało w tym roku postanowiliśmy wykorzystać na grupowy wypad na Słowenię. Plany były ambitne - Mangart, ferrata. Jednakże pogoda, zarówno krótkoterminowa (prognozowane deszcze) jak i długoterminowa (przedłużające się wiosenne zimno i śniegi), sprawiły że nasz plan nie wypalił - droga na Mangart okazała się zamknięta, a właśnie w czerwcu ją zwykle otwierają. Ale po kolei... Świąteczny czwartek, od wczesnego poranka, spędzamy w podróży - to ok. 8 godzin jazdy samochodem.  Po drodze piękna pogoda, ciepło, słońce... może jednak deszczowe prognozy się nie sprawdzą? Po przyjeździe do Boveca (nasza miejscówka to  https://hostelsocarocks.com/en/, polecam!) chcemy wykorzystać piękną pogodę i rowery elektryczne wypożyczone przez znajomych - jedziemy na krótką wycieczkę! Od początku widoki nam zapierają dech - zieleń traw i wzgórz na tle błękitnego, bezchmurnego nieba! Oczywiście, niepomni wskazówek od znajomych, wybieramy swoją trasę, w efekcie czego błądzimy, przepychamy row...

Francja. Les Fontaines

Obraz
 Po raz kolejny wizyta w kampusie Les Fontaines na spotkania służbowe. To już szósta wizyta, więc coraz trudniej odkrywać nowe miejsca i uroki. Ale zawsze się coś znajdzie. Na pewno te dwa widoki  - klasyki: ramka i selfie spot. Oba bardzo lubię. I nocną scenerię też. Odkrycie tego wyjazdu - atrium, dla mnie strefa zen, ucieczki, spokoju. Bardzo mi się podoba. Z powodu natłoku pracy udało mi się zrobić tylko jeden szybki spacer wokół stawu. Ale w towarzystwie gęsi! I jak zawsze zachwycały mnie wnętrza. Nic się tu nie zmienia, ale zawsze mi się podoba. Bardzo. Bonus: tegoroczna rozrywka to gra w Pétanque czyli bule. Lubię, choć nie jestem w to dobra. A w ramach team buildingu bawiliśmy się w barmana i komponowaliśmy własny drink.

Beskid Śląski. Grabowa

Obraz
 Choć ostatnie dni były chłodne i deszczowe, miałam chrapkę na spacer w góry. Więc postanowiłam zaryzykować - napakowałam do plecaka ubrań na każdą pogodę - jadę! Coraz trudniej wybrać trasę, bo większość już przedeptanych - wybierałam więc z tych ulubionych i padło na Grabową. Ruszamy z B. z Brennej Leśnicy (koło stacji paliw Crab) czarnym szlakiem. Oczywiście od razu pod górę, idziemy spokojnie przez las, podziwiając soczystą zieloność wiosny. Gdy wyszłyśmy na Horzelicę i dalej na Stary Groń, wędrówka zrobiła się przyjemnym spacerem z podziwianiem widoków. Choć niebo pełne szarych chmur, to panoramy wciąż piękne. Idziemy do Chaty Grabowej na przerwę - placki ziemniaczane z blachy bardzo dobre, ale nic nie pokona rogali z jagodami - rewelacja! Z pełnymi brzuchami wchodzimy na Grabową, i dalej czerwonym szlakiem w stronę Kotarza. Polana na Hali Jaworowej aż się prosi o kocyk i lenistwo - ale to jak będzie cieplej.   Teraz schodzimy niebieskim szlakiem w stronę Brennej, po...

Podsumowanie kwietnia

Obraz
 Kwiecień nie był zbyt ciepły, wiosna rozwijała się powoli, pośród chłodnych poranków i zimnego wiatru, choć słońce wreszcie zaczęło regularne wędrówki po błękitnym niebie. Zaczęłam więcej spacerować, podglądać przyrodę i cieszyć się jej barwami - nowe życie, nowa energia, nowa nadzieja. Na początku miesiąca z siostrą, siostrzenicą i jej brzuszkiem, byłyśmy na meczu siatkówki w ramaich Ligi Mistrzów - Aluron CMC Warta Zawiercie vs  Cucine Lube Civitanova. Stawką było wejście do finałowej Final Four Ligi Mistrzów.  Udało się - dobre widowisko wygrane przez Jurajskich Rycerzy 3:0 Wiosna się panoszyła w przyrodzie, słońce coraz śmielej grzało, pąki wybuchały kolorami i delikatnością płatków. Dzike wiśnie, leśne zawilce, sasanka, szpaler drzew w parkowej alejce. I dzika grusza (tak mi się wydaje) na Huberusach tonąca w kiściach kwiatów. I ogniste tulipany. To moje kwietniowe zachwyty. Był też czas na rodzinne wspomnienia z moja mamą, słuchanie jej opowieści z czasów młodości....