Modelarstwo - T-34

Tak jak już pisałam, nasz syn ostatnio interesuje się militariami. Plastikowe pistolety na kulki poszły w ruch. Dodatkowo układa plastikowe żołnierzyki, toczy małe wojny. W efekcie zainteresował się również modelami do sklejania, najlepiej czołgów lub innych pojazdów mechanicznych. Pierwszy model pochodził z gazetki - serii "dla kolekcjonerów" o tematyce II wojny światowej. Jak to zwykle w takich przypadkach cena niewspółmierna do jakości, dwie dyszki za model mocno uproszczony i wykonany "przyzwoicie". Kolejny postanowiliśmy kupić już jako typowy model do sklejania, koniecznie zależało Młodemu na T-34 więc wiadomo było że takie zamówienie zrealizujemy najłatwiej w internecie. Więc zamówiliśmy rzeczony model na portalu aukcyjnym, wyprodukowany przez jakąś ukraińską firmę, trochę się bałam jaka to będzie jakość, ale "ryzyk-fizyk". Na szczęście wszystko było jak należy, trafił do nas szybko i był całkiem porządny.
I zaczęliśmy sklejanie. Przypomniały mi się czasy dzieciństwa, kiedy to brat sklejał modele samolotów, oczywiście mnie - małej (5 lat różnicy) nie pozwalał niczego dotknąć. No, jak już to mogłam pomóc z naklejkami wodnymi. Potem te samolociki stały dumnie na półce, broń boże się nimi bawić, za delikatne. Eh, to były czasy...
Okazało się po wielu wielu latach, że sklejanie modeli to dalej świetna zabawa. Wymaga precyzji, spokoju, skupienia. Młody świetnie sobie poradził i przyłożył się do pracy, serce rosło jak się patrzyło na jego skupienie; najtrudniej było z cierpliwością, ale to chyba przychodzi z wiekiem. Na zdjęciach kolejne fazy aż po gotowy model. Pełne zadowolenie, duża radość dzieciaka i apetyt na kolejne modele. Więc pewnie temat jeszcze powróci.