Rudnik, Czechy
Chyba lubimy wracać w te same miejsca. Miejsca gdzie nam było dobrze. Więc po dwóch latach wracamy na ferie zimowe do Rudnik. Domek vis'a vis poprzedniego - Roubenka Veverka należąca do syna naszego poprzedniego gospodarza. Domek marzenie! Uroczy, przytulny, w spokojnym wiejskim stylu, a przy tym wygodny i praktyczny (http://www.roubenka-veverka.cz/). Ogromna kanapa przy kaflowym kominku... mmmm...Oczywiście dobre towarzystwo dopełniło czaru. Na prawdę miły tydzień.
Przy okazji "restu" w narciarstwie, pospacerowałam z synem po okolicy. Rudnik Bolkov, stara osada, wąska droga pnie się w górę odsłaniając co 100m kolejny domek, i kolejny, i kolejny... Historia sięga tu nawet XIVw. więc było co oglądać.
Ruiny kościoła protestanckiego z XVIIIw. Przy nim kilkanaście nagrobków z przełomu XIX i XX wieku, po niemiecku, resztki napisu nad wejściem...
Najbardziej zaciekawiła mnie tablica leżąca z boku, z charakterystycznym symbolem oka opatrzności, gęsto zapisana pozłacanymi literami startymi w kamieniu przez czas...
Idąc dalej do głównej drogi doszliśmy do opuszczonej fabryki - browarni. A na przeciw niej prywatne złomowisko - kolekcja Trabantów.
Tuż ponad opuszczonym zakładem kościół św.Wacława. Przy wejściu dwie ciekawe kamienne rzeźby przedstawiające dawnych właścicieli - włodarzy tych ziem. Bryła kościoła klasyczna, biała; mnie spodobały się odrzwia oraz nagrobki wokół budynku.
A poza tymi architektonicznymi "perełkami", wieś cicha i spokojna...
A poza tymi architektonicznymi "perełkami", wieś cicha i spokojna...