Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2017

Camporosso wieczorową porą

Obraz
Dzień mijał nam szybko, wieczór sprzyjał relaksowi i odpoczynkowi. Ja wybrałam się na spacer do miasteczka - urocze małe uliczki, stare domki; a na wzgórzu nowe apartamenty w alpejskim stylu. Ładne iluminacje i biel śniegu nadawały miasteczku bajkowy charakter. Zabytkowe kościółki S.Egidio z XVw i S.Dorotea z Xw. to główne punkty orientacyjne, nie ma tu ryneczku lub skwerku; ot, uliczki, uliczki. Zdjęcia tylko poglądowe, nie oddają pełnego uroku; nie słychać jak śnieg skrzypi pod butami i jaka cisza wokół... W Camporosso jest jedno magiczne miejsce - sklep lub warsztat artystyczny. Zawsze urzeka mnie jego wystrój. W tym roku drewniane anioły w chustach. No i nieodłączny widoczek z klasztorem.

Tarvisio 2017

Obraz
"Do trzech razy sztuka" - to powiedzenie towarzyszy ostatnio naszym wakacyjnym wyjazdom. Latem była Paklenica po raz trzeci. Teraz Tarvisio, a dokładniej Camporosso, też po raz trzeci. Przyznam, nie chciałam kolejny raz w to samo miejsce, ten sam hotel. I miałam rację - brakło dreszczyka emocji przy odkrywaniu każdej rzeczy, napięcia i endorfin towarzyszących temu co nieznane. Cóż.... Włochy powitały nas piękną słoneczną pogodą i świeżym śniegiem. Zwłaszcza cenny był ten biały puch, który spadł 2 dni przed naszym przyjazdem! Dzięki temu trasy były rewelacyjnie przygotowane, na świeżym podkładzie jazda jest o niebo lepsza. A skromna liczba turystów (tydzień od 14stego stycznia) - serio, pierwszy raz były aż takie pustki! - sprawiła, że warunki narciarskie utrzymywały się świetne przez cały dzień. Więc cieszyliśmy się szerokimi, pustymi stokami, kilkustopniowym mrozem, dobrą pogodą.  Obowiązkowy napój na stoku - Bombardino. Nigdzie tak nie smakuje jak w schronis...

Monte Lussari 2017

Obraz
Stok narciarski z Mt.Lussari widzieliśmy z okien naszego pokoju. I oczywiście musieliśmy odwiedzić to urocze miejsce. A że jeden dzień był prawie beznarciarski, wybraliśmy się na spacer wokół klasztoru. Niebo zasnuły chmury i przysłoniły szczyty gór, mimo to było pięknie. Mocno wiało, więc spacer zakończyliśmy na gorącej czekoladzie i bombardino.  W ostatni dzień wybraliśmy się tu już na narty - pogoda była piękna, warunki świetne, kilka przejazdów i nogi odmawiały posłuszeństwa; ale radocha zostawała. Z tyłu, za szczytem, przejeżdżając w stronę Mt.Florianca, takie urocze chatki zasypane śniegiem. A w schronisku nawet zazdroski w oknach mają lokalny charakter i przedstawiają klasztor.