Beskid Śląski. Klimczok

 Dzień wolny w Trzech Króli, więc czemu by nie iść w góry?! Tym razem z kilkoma koleżankami z pracy, więc trasa spacerowa: ani nie długa, ani nie trudna. Spośród kilku propozycji padło na trasę, którą odkryłam w zeszłym roku: z Bystrej na Klimczok.

Ruszamy dosyć wcześnie rano, w lekkim mrozie, ale pnąc się pod górę szybko się rozgrzewamy.

Na Lanckoronie, przy małym ołtarzu, jest mi już na prawdę dobrze.


Na niebie widać poranne słońce, ale niestety przyćmiewają je "baranki". Im wyżej i dalej idziemy, i dalej przez Magurę, las robi się zimowo - bajkowy. Widoki na Skrzyczne też fajne.
 

Radośnie siadamy w schronisku aby się ogrzać i odpocząć przed "atakiem szczytowym". Zakładamy raczki i ruszamy pod górkę, wyślizganą przez wszystkich zjeźdżających na jabłuszkach, hihihi! I tak oto Trzy Królowe zdobywają tron na Klimczoku.


Schodzimy z powrotem w stronę schroniska i odbijamy na niebieski szlak. Początkowo zachwyca nas swoja urokliwą, zimową odsłoną. Pięknie tu.



Dalej się wypłaszcza i idziemy wzdłuż zamarzniętej wody spływającej ze zboczy. Tylko w jednym miejscu na szlaku jest istna lodowa ślizgawka i musimy się ratować przejściem bokiem przez zarośla, więc nie jest źle. Ogólnie idzie się dobrze, łagodnie, choć trochę mi zimno - mróz trzyma a przy wolnym tempie nie ma się jak rozgrzać na zejściu. Ale w końcu wracamy do punktu wyjścia. Trochę zmęczone, trochę zmarznięte, ale bardzo szczęśliwe. Me gusta mucho.

Nasza trasa wg. https://mapa-turystyczna.pl przedstawiała się tak:


Bardzo przyjemna trasa na niewymagający spacer, na dzisiaj była w sam raz. Towarzystwo inne niż zazwyczaj, ale fajnie od czasu do czasu zmienić otoczenie. Dla mnie to był dobry dzień.