Zimowy spacer na Pilsko to świetny pomysł jeśli w prognozie pogody zapowiada się bezchumrne niebo albo dobra widoczność.
Tak było tym razem: w prognozie słońce i lekki mrozik. Idealnie.
Ponieważ w górach śniegu sporo, wybieramy najkrótszą i najprostszą trasę - z Przełęczy Glinne szlakiem czerwonym i niebieskim. Szłam już tędy w zimowej odsłonie (pamiętne błoto opisane tutaj ) ale tym razem było dużo przyjemniej. Bez błota, mniej ślisko (chociaż ja w miniraczkach) i dużo mniej ludzi. Najlepsza część szlaku zaczyna się gdy pośród drzew można zobaczyć Diablak jak się odwrócę. Tym razem pięknie się prezentował, zasnuty u podstaw grubą warstwą chmur. A im wyżej tym więcej słońca odbijającego się od śnieżnych połaci. I przyroda przystrojona śniegiem i szronem.
Gdy już wyciągamy się, sapiąc (ale nie najgorzej, bo ostatnio lubię chodzić wolno, spokojnie), na tereny bez drzew i krzewinek (schowane pod śniegiem) - widoki zapierają dech! tajemnicze mgły spowijające doliny, a na horyzoncie dumne Tatry.
W słońcu ciepło, choć lekko wieje. Wychodzimy niebieskim szlakiem na polski szczyt Pilska, ale idziemy już wśród innych turystów pieszych i skitourowców na słowacki szczyt. Tutaj królują śnieżne rzeźby, gdzie dłuto trzyma wiatr. Uwielbiam!
Robimy krótką przerwę w słońcu, ale żeby się nie wyziębić za bardzo, schodzimy w dół do schroniska na Hali Miziowej. Schodzimy i kawałek zjeżdżamy na "dupolotach" - jest fajna zabawa. Chwila na posiłek i schodzimy czerwonym szlakiem, trawersującym zbocze, z powrotem do punktu startu. W lesie ciemniej, słońce się już nisko toczy, ostatnie złote promienie towarzyszą nam do końca wędrówki.
Wyprawa w kategorii lekkich - w nogach i w duszy. Bez większego wysiłku, bez stresu, bez problemów. tylko dobre emocje.
A na https://mapa-turystyczna.pl trasa przedstawia się tak: