Karkonosze. Śnieżka, Pielgrzymy, Słonecznik
Moje urodziny.Ostatnie "-dzieści". Powoli czuję jak to dużo. I trochę mnie to smuci, a trochę mobilizuje, by jeszcze wykorzystać siły i czas który mam.
W zeszłym roku w styczniu byłam na Śnieżce i wówczas postanowiłam wprowadzić coroczne pielgrzymki na tą górę - nie wiem czemu, ale jakoś ważną dla mnie. W tym roku pomyślałam, że fajnie byłoby jechać w Karkonosze w okolicach moich urodzin. Koleżanki powiedziały, że chętnie dołączą. No więc jedziemy. Małą grupą, kameralnie. Tak mi pasuje.
W piątkowy wieczór, po 18stej, jesteśmy na parkingu i mijamy świątynie Wang - ruszamy w góry.
Niebieskim szlakiem, Drogą na Śnieżkę po granitowych kostkach, z plecakiem ważącym prawie 10 kg - szybko się zasapuję i męczę; ale idę. A nad głowami gwiazdy i duży księżyc rozświetlający nocną wędrówkę. Magicznie.
Pierwszą noc spędzamy w Samotni - "moim miejscu na ziemi". W nocnej odsłonie jest tajemnicze ale bezpieczne.
Wieczór spędzamy ciesząc się, że tu jesteśmy. Schroniskowy klimat udziela nam się szybko, w tle słychać grających na gitarach i śpiewających tzw. poezję śpiewaną.
Sobotni poranek - moje urodziny. Czego sobie życzę? Zdrowia - fizycznego i psychicznego.
W planie zmiana schroniska (drugą noc spędzamy w Strzesze Akademickiej) oraz oczywiście wyprawa na Śnieżkę. Ale że mamy cały dzień, pogoda piękna a szczyt blisko, postanawiamy iść naokoło. Najpierw podchodzimy z Samotni do góry - najlepszy spot na zachwycenie się położeniem schroniska w Kotle Małego Stawu.
Po zostawieniu dużych plecaków w Strzesze Akademickiej, schodzimy niebieskim szlakiem aż do Polany w Karkonoszach. Wszyscy cisną do góry - my w dół. Na rozstajach wybieramy żółty szlak w stronę Pielgrzymów. Idziemy radośnie, spokojnie, zaś u celu dajemy upust naszemu dobremu humorowi - to widać na zdjęciu
A potem już prosto do góry, w słońce, w widoki, aż do Słonecznika.
Chwila na złapanie oddechu i idziemy dalej - teraz już grzbietem, więc dużo łatwiej i przyjemnie. Nasz cel cały czas przed nami, z każdym krokiem coraz bliżej. Ciepło, śnieg trochę miekki i ludzi trochę. Ale to nie zepsuje mi radości, o nie!!
Zaglądamy też nad Kocioł Wielkiego Stawu - jeden brzeg zimowy, drugi wiosenny.
Żółty klocek Domu Śląskiego woła nas na przerwę. Jest wcześnie, więc zasiadamy na dłużej, zjadamy smacznie, odpoczywamy. Odwlekamy wyjście na atak szczytowy, bo chcemy zobaczyć zachód słońca będąc już na samej górze.
W końcu, po 16stej ruszamy. I znowu idziemy pod prąd: większość schodzi ze szczytu, a my dopiero pniemy się do góry. A nad głowami pękaty księżyc (za 3 dni pełnia).
A na szczycie moje ukochane spodki - już nie mogę się doczekać kiedy przejdą remont i znowu będzie można wejść do środka! Tradycyjnie zdjęcie "mniej konwencjonalne" - hahaha!


Potem zaczyna się spektakl kolorów, cudne, niebiańskie złoto leje się do oczu. Przepięknie. Najchętniej robiłoby się zdjęcie co 5minut aby uchwycić to wszystko bo zachwyt goni zachwyt. Ale można też po prostu stać i partrzeć.
Idealne spełnienie moich urodzinowych planów!
Schodzimy jeszcze zanim słońce zupełnie zniknie za górskimi pasmami, wciąż podziwiając całą ferię barw zachodu słońca, zanim zmrok pokryje wszystko cieżką warstwą.
Bonus - na wschodnim niebie wciąż słoneczny blask odbija księżyc, malując taki oto trochę kosmiczny pejzaż.
Uradowani, nasyceni, zmęczeni. Wracamy do Strzechy, uzupełniamy kalorie i zbieramy siły, bo to nie koniec dnia i atrakcji. Jeszcze przed nami wizyta w Samotni! Okazało się bowiem, że to coroczny weekend śpiewo-grania w Samotni przez muzyków i przyjaciół Wolnej Grupy Bukowina. Więc wbijamy, posłuchać, pośpiewać, chłonąć atmosferę; mamy też miłe towarzystwo małżeństwa z Warszawy i ich goldenki Roxy. Cudowne zakończenie dnia, z nocnym widokiem.
Tak mniej więcej wyglądała nasza urodzinowa wędrówka wg. https://mapa-turystyczna.pl/
Niedzielny poranek to zejście do Karpacza (oczywiście przez Samotnię) i powrót do domu.
To był niezapomniany weekend. To były wyjątkowe urodziny. Chciałoby się powiedzieć: "takie jak marzyłam". Ale nie mogę - bo były lepsze! Dopisało wszystko. I nie opisałam tu wszystkich smaczków, detali, momentów, które zbudowały te piękne chwile. Zostaną we wspomnieniach.
Wdzięczna jestem niezmiernie. Przepełniona szczęściem. Doceniam każdą chwilę, która mnie buduje.
Dziękuję Ci, życie.






























