Beskid Śląski. Grabowa
Choć ostatnie dni były chłodne i deszczowe, miałam chrapkę na spacer w góry. Więc postanowiłam zaryzykować - napakowałam do plecaka ubrań na każdą pogodę - jadę! Coraz trudniej wybrać trasę, bo większość już przedeptanych - wybierałam więc z tych ulubionych i padło na Grabową.
Ruszamy z B. z Brennej Leśnicy (koło stacji paliw Crab) czarnym szlakiem. Oczywiście od razu pod górę, idziemy spokojnie przez las, podziwiając soczystą zieloność wiosny.
Gdy wyszłyśmy na Horzelicę i dalej na Stary Groń, wędrówka zrobiła się przyjemnym spacerem z podziwianiem widoków. Choć niebo pełne szarych chmur, to panoramy wciąż piękne.
Idziemy do Chaty Grabowej na przerwę - placki ziemniaczane z blachy bardzo dobre, ale nic nie pokona rogali z jagodami - rewelacja!


Z pełnymi brzuchami wchodzimy na Grabową, i dalej czerwonym szlakiem w stronę Kotarza. Polana na Hali Jaworowej aż się prosi o kocyk i lenistwo - ale to jak będzie cieplej.
Teraz schodzimy niebieskim szlakiem w stronę Brennej, początkowo bardzo urokliwie lasem, potem już drogą asfaltową wzdłuż potoku Hołcyna. Ostatni etap to 2km wzdłuż Brennicy, przez centrum Brennej. 17 km w nogach, dużo dobrej energii w sercu. Szło się dobrze, spokojnie, ciesząc oczy wiosną, zielenią i śpiewem ptaków. Ludzi też nie było za dużo - tak w sam raz. A tak nasza trasa wygląda wg https://mapa-turystyczna.pl :
Foto-bonus: drozd śpiewak z upolowaną dżdżownicą.







