Arno
Syn - jedynak. I nie zanosi się na zmianę tego stanu. A do towarzystwa ostatnio zapragnął... kota. Ja przyklasnęłam temu pomysłowi, nigdy nie miałam żadnych zwierząt (brat miał rybki jak byliśmy dziećmi). Po wielu perturbacjach i przemyśleniach - jest! Arno, 4.5 - miesięczny kocurek, szarobury z białymi skarpetami i muchą pod szyją. Euforia na początku była przesłonięta faktem, że przez 4 dni kociak się bał. Siedział w kącie i nie pokazywał się nam, nocą buszował po pokoju i miauczał żałośnie. Mnie serce się kroiło ale cóż, czasu trzeba aby się zaadoptować. Ale w końcu nas zaakceptował i zaczęła się zabawa. Młody przeszczęśliwy.
Kocurek trudny do uchwycenie w bezruchu, w końcu to zwierzak - dzieciak, więc na razie tylko tyle (zdjecia bez lampy bo oczy się świecą). Pewnie niejednokrotnie się pojawi jeszcze na moim blogu.
Kocurek trudny do uchwycenie w bezruchu, w końcu to zwierzak - dzieciak, więc na razie tylko tyle (zdjecia bez lampy bo oczy się świecą). Pewnie niejednokrotnie się pojawi jeszcze na moim blogu.