Więc...

Zapomniałam. 
Wstyd i przykrość ogromna. 
O czym zapomniałam? Chyba o sobie. Wrzucona w wir obowiązków, codziennych trosk i małych radości. Zapomniałam że małe radości  trzeba celebrować jak wielki sukces.

Zapomniałam też o aparacie fotograficznym. Chwile łapałam smartfonem; to nie są zdjęcia, ale niestety jest wygodniej, szybciej...

Ten nasz pośpiech, gonienie wciąż żeby wszystko, żeby już, żeby najlepiej...

Ale teraz świąteczny czas. Jadąc samochodem zaczęłam dostrzegać  wszystkie te światełka i iluminacje rozświetlające mrok zimowych dni. I zobaczyłam – przejrzałam na oczy – że świat jest piękny. Co tam polityka, rządy, sorty Polaków – nie wnoszą nic dobrego do mojego życia, więc nie zamierzam poświęcać im mojego czasu. Abnegat z wyboru.


Więc... święta.