Zima - szron i szadź

Zima na razie bezśniegowa. Ale ostatni tydzień mijał pod znakiem srogich mrozów – w Tatrach do -18 stopni w nocy. A co za tym idzie, świat pokryła warstewka szronu, a miejscami szadzi. Wyglądało to uroczo skrząc się w blasku promieni słonecznych. 
Na polanie Zwerowskiej królowały trawy ale były też stare pniaki.








Troszkę wyżej sączył się mały strumyk, wyglądał bajkowo z całą bielą długich lodowych igiełek. Była tu też mała budeczka z kranikiem – według mnie to taki dostęp do wody dla strudzonych wędrowców. Mróz stworzył tu lodowe wodospady, piękne.





 
 





Na sam koniec jeszcze parę ujęć znad jeziora Orawskiego. Gdy jechaliśmy w Sylwestra było tylko -3 stopnie, zbiornik był w jesiennym klimacie. Wracając trzeciego stycznia, przy -11 stopniach Celsjusza, przywitała nas zupełnie inna aura. Lodowe pustkowie. Biel, biel, biel.