Zuberec

Na powitanie 2016 roku wybraliśmy się na narciarski wypad do Zuberca. Dopiero po świętach okazało się że jedziemy - i dobrze, bo wcześniej brak śniegu zepsułby nam nastroje. A tak nie było czasu na martwienie się; na szczęście mrozik przyszedł i można było naprodukować śniegu.
Nasze miejsce docelowe to Chata Zverovka, schronisko górskie w dolinie Zuberskiej (http://www.chatazverovka.sk/ ). Miejsce miłe i przytulne, świetnie nam wpasowujące się w "nasze klimaty". Z okna widok na Tatry, lekko oprószone śniegiem, polana zaś pokryta wyłącznie szronem, który skrzył się bo słońce towarzyszyło nam przez wszystkie 4 dni. A w nocy niebo usiane gwiazdami, piękne. Brakowało nam jednak śniegu, biały puch tworzyłby bardziej romantyczny, magiczny, nastrojowy klimat.







Sylwestrowej zabawy nie będę opisywać zgodnie z zasadą "co działo się w Zubercu zostaje w Zubercu". Powiem tylko że było świetnie.
Jeśli chodzi o narciarstwo, to wybraliśmy ośrodek  Zverovka - Spalena. Trasa czerwona bardzo przyjemna, szybka kolejka w górę (podgrzewana kanapa de luxe!). Śnieg sztuczny i niestery dużo lodu, za dużo. Ale nie narzekajmy skoro zima jaka jest każdy widzi. Więcej jeździłam z synem po trasie niebieskiej, krótkiej ale z lepszymi warunkami. Mężczyźni zmagali się na lodowej trasie - każdy miał to co lubi. Stok ma raczej północną wystawę (tak mi się wydaje), więc był przez większość dnia schowany w cieniu, słońce nie chciało wznieść się ponad szczyty i rozgrzać narciarzy, szkoda wielka. Ale mimo to przyjemnie było poszusować, mimo ilości ludzi i srogiego mrozu.






Sezon narciarski rozpoczęty pozytywnie, nowy sprzęt wypróbowany. Teraz czekamy na ferie.

Cały pobyt na Słowacji uważam za bardzo udany i przyjemny, Podstawa to dobre towarzystwo, ludzie tworzący atmosferę zabawy, swobody i luzu. To lubię.