Rowerowo - Mirów, Bobolice
Rowery były planem na niedzielę, ale się nie udało. W Poniedziałek Wielkanocny, po tradycyjnym "dyngusie", jakoś się udało ruszyć (choć dopiero w południe).
Mieliśmy zrobić krótką, rodzinną trasę, raczej po asfalcie - udało się wyciągnąć znajomych więc było nas siedmioro. Pogoda piękna - słońce, prawie bez wiatru, ciepło. Ruszyliśmy spod zamku w Mirowie prosto do Bobolic. Kawka na trawce i jedziemy dalej, do Zdowa; tam skręcamy aby zrobić pętlę i wrócić na miejsce startu. Po drodze czekały nas dwa srogie podjazdy, ufff.. było ciężko. Niestety część powrotna była po ruchliwej drodze pełnej gnających aut, hm... Po powrocie na start robimy "popas"- i koniec wycieczki!
Bobolice - zamek z XIV- ego i XXI wieku; historia do wygooglania. Nie oceniam czy słusznie czy nie, zgodnie z historią czy nie. Dla mnie miejsce dosyć przyjemne.
Mirów nie prezentuje się tak okazale. Owszem, jest też w trakcie odbudowy - rekonstrukcji, ale niestety, efekty na razie niezbyt widoczne; za to widać mnóstwo tabliczek zakazujących wstępu oraz ogrodzenie "placu budowy". Mam nadzieję, że to się szybko skończy. Nie chciałabym by zamek był odbudowany zupełnie, wystarczy mi mała rekonstrukcja pewnych elementów aby całość przypomniały faktycznie ruiny po dumnej budowli a nie tylko kupę gruzu.
Całość wycieczki była bardzo pozytywna. Podbudowująca po wczorajszej klapie. Oby tak dalej.
Na zakończenie wieczoru detektyw Szacki i "Ziarno Prawdy", dobrze się oglądający film. Może warto sięgnąć też po książkę?