Beskid Mały. Przez Gibasówkę i Potróją na Kocierz

Koniec lata w tym roku wyjątko ciepły i słoneczny. Więc jak tylko jest okazja wybrać się w góry - to korzystam, i w sobotni, wczesny poranek ruszamy z B. na wędrówkę po Beskidzie Małym.

Ruszamy z Kocierza Rychwałdzkiego zielonym szlakiem za kościołem. Poranne słońce odbija się w kroplach rosy zawieszonych na łąkowych kwiatach. Gdy wychodzimy na Łysinę, przed nami piękna panorama.


Cała trasa to spokojny spacer, wędrówka prawie po płaskim leśnymi ścieżkami. Nie ma tu za wiele pięknych widoków - trochę szkoda. Ale za to są... grzyby!! Więc zamiast podziwiać panoramy (których nie ma), buszujemy wśród traw i krzaków. Efektem duża siatka leśnych skarbów.


Idzie się bardzo przyjemnie, polując na grzybowe kapelusze. Jest piękny, ciepły i słoneczny dzień. Dochodzimy sobie do Chaty Gibasówki i w cieniu, w sadzie, robimy sobie przerwę. Tu jest sielsko i spokojnie.


Ale idziemy dalej, bo przed nami jeszcze kawał do przejścia. Na Rozstajach pod Mlada Hora skręcamy na szlak czerwony. Omijamy Chatkę Pod Potrójną. Na Potrójnej zjadamy obiad z widokiem na góry; do Chatki nie idziemy bo tam raczej tłoczno - nie dla nas. Cudnie tu, nie chce się iść dalej.


Od tego miejsca (Potrójnej), nasza wędrówka jest już mniej przyjemna. Na szlaku mijamy mnóstwo ludzi, "niedzielnych turystów" zmierzających z Przełączy Kocierskiej do Chatki na Potrójnej. Ale nie ma co narzekać, trzeba dojść do końca.
Czerwonym szlakiem dochodzimy do Hotelu Kocierz, zmieniamy kolor szlaku z powrotem na zielony i schodzimy w dół. Tu mały "zonk": ponieważ szlak miejscami prowadzi wzdłuż drogi, B. stwierdza że wybieramy drogę alternatywną, skrót przez Solnisko - na mapie jest ścieżka, w rzeczywistości głownie krzaki, pokrzywy i trochę ścieżynki, ale udaje nam się wynawigować z GPS z powrotem do Kocierzy Rychwałdzkiej. Koniec wędrówki.

Cała trasa bardzo przyjemna, długa bo ponad 20km, ale łagodna, dobrze się idzie i gada.
Tak trasę pokazuje https://mapa-turystyczna.pl/