Beskid Żywiecki, Wielka Racza
W 2024 weszłam powoli, bez większych planów i celów na ten rok, dając sobie czas na przemyślenia. Na pewno góry są w moim "bucket list" i docelowo chciałabym w każdym miesiącu być tam chociaż raz.
Kiedy koleżanka zaproponowała wyjazd na weekend, nie wahałam się długo, mimo iż na Wielkiej Raczy byłam już kilkakrotnie (ostatnio w zeszłym roku). Tym razem był to wyjazd z ekpią której nie znałam poza 2 osobami - ale okazało się że to bardzo fajni ludzie. Planem było w sobotę wejść do schroniska na Wielkiej Raczy; zaś w niedzielę zacząć od wschodu słońca, a potem przejść na Przegibek i zejść do parkingu.
Ruszamy w sobotnie popołudnie spod parkingu pod szlakiem na Przegibek, i przechodzimy pod żółty szlak prowadzący na Wielką Raczę. Piękne słońce, lekki mrozik, więc dużo pozytywnej energii od początku. Śniegu dużo, choć na drzewach nie; za to w im wyżej wychodzimy, drzewa pokryte są szadzią i pięknie lśnią w słońcu. Idzie się bardzo dobrze.
Ja cieszę się każdym szczegółem który dostrzegam, pełna wdzięczności, że mogę tu być.