Beskid Żywiecki, Wielka Racza

 W 2024 weszłam powoli, bez większych planów i celów na ten rok, dając sobie czas na przemyślenia. Na pewno góry są w moim "bucket list" i docelowo chciałabym w każdym miesiącu być tam chociaż raz.

Kiedy koleżanka zaproponowała wyjazd na weekend, nie wahałam się długo, mimo iż na Wielkiej Raczy byłam już kilkakrotnie (ostatnio w zeszłym roku). Tym razem był to wyjazd z ekpią której nie znałam poza 2 osobami - ale okazało się że to bardzo fajni ludzie. Planem było w sobotę wejść do schroniska na Wielkiej Raczy; zaś w niedzielę zacząć od wschodu słońca, a potem przejść na Przegibek i zejść do parkingu.

Ruszamy w sobotnie popołudnie spod parkingu pod szlakiem na Przegibek, i przechodzimy pod żółty szlak prowadzący na Wielką Raczę. Piękne słońce, lekki mrozik, więc dużo pozytywnej energii od początku. Śniegu dużo, choć na drzewach nie; za to w im wyżej wychodzimy, drzewa pokryte są szadzią i pięknie lśnią w słońcu. Idzie się bardzo dobrze. 

Ja cieszę się każdym szczegółem który dostrzegam, pełna wdzięczności, że mogę tu być.


W schronisku lokujemy się w pokoju, ogrzewamy i posilamy. Wychodzimy jeszcze na szczyt aby zobaczyć zachód słońca, ale niestety chmury zasnuły niebo, zrobiło się wietrznie i zimno. 

Wieczór mija na tzw. biesiadowaniu. 

A w niedzielę pobudka wcześnie rano (7:00) i podziwiamy wschód słońca. Na niebie wiszą ciężkie chmury i jest tylko mały przesmyk między ich czapą a górskimi pasmami - ale w tym małym paseczku słońce urządza nam piękny spektakl. Oko aparatu nie oddaje tego blasku i ferii barw tak pięknie jak to widziało oko. 
Jest jakaś niewysłowiona magia w tym momencie kiedy słońce się wynurza i czujemy jego promienie. Od razu przypomina mi się scena z filmu "Miasto Aniołów" kiedy jest to ich szczególny moment połączenia z Bogiem.


To koniec tej opowieści o Wielkiej Raczy (mogłabym jeszcze o Panu ze schroniska ale nie chcę pamiętać negatywnych rzeczy więc pomijam ten wątek). 
Kolejny dzień wędrówki opiszę w kolejnym poście.

Jako podsumowanie trasa piesza którą przeszliśmy w sobotę, wg. mapa-turystyczna.pl