Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2024

Lato w mieście: Lipiec.

Obraz
Lipiec czyli lato. Jak zawsze więcej rzeczy, czasu i chęci na robienie "czegoś". Więc uskuteczniam spacery i wycieczki po okolicy - pewne miejsca mogę odwiedzać regularnie i nie znudzi mi się to. Pewnych rzeczy doświadczam po raz pierwszy więc jest ciekawie. Więc spacer na katowicki Nikiszowiec.  Piesze spacery w poszukiwaniu cienia i chłodu po Lesie Zagórskim - bo lipiec mamy upalny. Znalazłam, a właściwie: mnie znalazły, komary i jakieś inne gryzące owady. Zatrzymanie się aby zrobić zdjęcie groziło śmiercią przez pogryzienie.  Przez Las Zagórski pedałowałam też na rowerowe wycieczki, głównie w kierunku parku w Kazimierzu Górniczym. Tam obowiązkowo lody - to już tradycja. Rowerem zapuściłam się też w sosnowieckie miejsca dawno nie odwiedzane - na przykład Pałac Ernsta Schoena (mieści się tu Muzeum i Pałac Ślubów). A obok pozostałości po przędzalni wełny - takie industrialne klimaty ale jakże piękne (versus współczesnie fabryki - hangary, prostopadłościany bez okien) Był też ...

Katowice. Festwal Letnie brzmienia Santander

Obraz
 Nie jestem koncertowym wampem, chociaż  lubię posłuchać dobrej muzyki, to nie zawsze wybieram opcje "na żywo". Chyba ze względu na cenę biletów, które są horrendalnie drogie wedug mnie.  Ale po ostatnim koncercie Dawida Podsiadło ( post z czerwca ), rozbudził się mój apetyt na wydarzenia "live". Więc gdy usłyszałam, że w lipcu w Katowicach będzie festiwal z kilkoma dobrymi wykonawcami, postanowiłam się wybrać. Przede wszystkim dla Zalewskiego (na mojej bucket liście muzyki live jest razem z Mrozem) i Brodki (ją zawsze w każdej ilości). Więc lipcowy weekend w mieście zapowiadał się tak. Dodam od razu, że nie wszystko wysłuchałam, część, głównie wcześniejsze godziny, odpuściłam. Ale po kolei. Piątek zaczynam od Kasperczyka, lubię ich granie, fajne teksty, taka prostota. Potem Artur Rojek, wewnętrzna energia, zagrał hity i dobrze się słuchało i patrzyło. Potem gwiazda wieczoru - Zalewski. Dobry show, ma ogromną energię, dałam się ponieść. Świetna sprawa. Dzień drugi z...

Beskid Śląski. Barania Góra

Obraz
 Niedziela w górach to jak zawsze świetny plan. Wybrałyśmy z B trasę na Baranią Górę z Wisły Czarne, głownie dlatego że część wiedzie wzdłuż Wisełek: Białej i Czarnej. A woda i ochłoda wskazana w ten upalny dzień. Ruszamy spod parkingu przy Czarnej Wisełce, aby część asfaltu przejść od razu i mieć z głowy (niestety wada tej pętelki: połowa wiedzie asfaltem). Przechodzimy przez Wisłę Czarne i wchodzimy do lasu, niebieskim szlakiem. Tu cień i przyjemny chłód od płynącej wartko rzeki, malownicze koryto i liczne kaskady. Bardzo lubię to miejsce. Spokojnie dochodzimy na szczyt Baraniej Góry, skąd rozciąga się piękny widok na beskidzkie szczyty ze Skrzycznem w centrum panoramy. Na skalnej platformie widokowej oczywiście czas na zdjęcia. Wieża na szczycie, ta metalowa, jest nieczynna. Siadamy sobie i podziwiamy przyrodę. Idziemy dalej czerwonym szlakiem w stronę Schroniska. Początkowo droga malownicza i widokowa, od Wierchu Wisełka robi się kamienista i ciągnie w dół - nie idzie się tu za...