Nie bywam za często w galeriach sztuki i muzeach, raczej to są sporadyczne wyjścia na interesujące mnie wystawy lub wydarzenia. I choć w okolicy Muzeum Śląskiego byłam wielokrotnie - mówię tu o nowej siedzibie na terenach byłej KWK "Katowice", to nigdy nie zwiedziłam jego zbiorów. A w tym roku, w ostatni dzień lutego, zrobiłam sobie pracowe wagary i postanowiłam nadrobić muzealne spacery.
Nowa siedziba muzeum (od 2015) jest bardzo reprezentacyjna, jestem wielką fanką łączenia przestrzeni industrialnych, zachowując ich historyczny kształt, z nowoczesnością. Latem i po zmroku prezentuje się to miejsce jeszcze inaczej, lubię je.


Jest piątkowy poranek, tuż po 10:00 rano czyli otwarciu bram muzeum, a już jest tu kilka, kilkanaście osób. Ja zwiedzam wystawy stałe i czasowe, na zwykłym jednodniowym bilecie.
Zaczynam od mojego głównego celu zwiedzania, czyli wystawy polskiej sztuki nowoczesnej 1800- 1945. Przełom wieków to moja ulubiony okres w sztuce, więc z przyjemnością podziwiam obrazy Chełmońskiego, Malczewskiego, Stanisława Witkiewicza, Jana Matejki - i wielu innych. Bardzo mi się podoba.
Potem oglądam galerię śląskiej sztuki sakralnej - ładne zbiory choć wolę oglądać w kościołach tego typu rzeźby, fragmenty ołtarzy, tryptyki itp.
A tuż obok bardzo fajna wystawa o Śląsku: "Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów". Począwszy od pierwszych Piastów, poznajemy losy Górnego Śląska, budowanie jego tożsamości, zawirowania, konflikty; aż do współczesności. Dużo interesująco podanych informacji. Ja przechodzę całą wystawę trochę szybciej, patrząc głównie na ciekawe scenografie albo jakieś smaczki; nie robię nawet zbytnio zdjęć bo za dużo się tu dzieje aby wszystko złapać. Ale szczerze polecam.
Tuż obok dwie wystawy czasowe. Pierwsza to Światło i Mrok. Teatr Leszka Mądzika. Zupełnie nie mój klimat i stylistyka; mroczno, dziwacznie.
A tuż obok zupełnie inny klimat - surowa, japońska prostota i równowaga. "Toshihiro Hamano. Beauty of Japan – Tradition and Modernity". Ciekawa ale po obejrzeniu kilku obrazów ma się wrażenie że wszystkie są jednakowe, nie zaskakują, nie pokazują nic nowego. Trochę jak prace architektów przestrzeni. Ale ogólne wrażenie pozytywne.
A na zakończenie jeszcze dwie prace znajdujące się w hallu i foyer - Pink Bot Pawła Orłowskiego, i rzeźba Wojciecha Korfantego.
Zajrzałam też jeszcze do Stolarni na wystawę archeologiczną, ale mnie kompletnie nie zainteresowała, i chyba już byłam zmęczona i przebodźcowana.
Muzeum Śląskie polecam. Wystawy stałe są bardzo ciekawe. Chętnie wrócę.