Stary Rok - Nowy Rok

Przy okazji zmiany datownika robi się podsumowania co nam przyniósł odchodzący do historii rok. Będąc ostatnio w dosyć refleksyjnym nastroju spojrzałam za siebie. Jaki był 2012 dla mnie?

Styczeń to skręcone na nartach kolano, które podejrzewam będzie się już odzywać do końca przy dużym wysiłku - pamiątka na lata.
Luty to pierwszy w życiu wyjazd na narty za granicę -  Włochy, Alpy, Tarvisio. Moc wrażeń estetycznych oraz wewnętrznych "ochów i achów"; Młody zdobywający narciarskie umiejętności. A także służbowy wyjazd do Holandii - rzadkość w mojej pracy więc wart odnotowania.
Kwiecień to choroba Taty, uświadomienie sobie jacy jesteśmy krusi i jak niewiele czasem zależy od nas. To zmieniło moje podejście do codziennych spraw, przewartościowało to co mam, robię, pragnę.
Lipiec to pierwsze zagraniczne wakacje  - Grecja, Rodos. I znów zachłanne pochłanianie widoków, doznań, zbieranie do wnętrza. Plus wypoczynek, wypoczynek, wypoczynek.
Wrzesień pod hasłem Pierwszej Klasy Kamila; odrabianie lekcji, pierwsze oceny, klasówki; pierwsze sukcesy i porażki, zarówno ucznia jak i jego rodziców. 

2012 był dobrym rokiem, nie mam większych powodów do narzekań czy utyskiwań. Cieszę się z tego co mam. 
Więc pozostaje mi tylko życzyć sobie aby 2013 był jeszcze bogatszy w doznania, najlepiej to pozytywne. 

Wszystkim tego życzę!