Zamek Ogrodzieniec - Podzamcze

Na ogrodzieniecki zamek zawitałam z okazji imprezy firmowej, tzw. "spotkania integracyjnego". Na zamku bowiem zaplanowane mieliśmy zabawy i atrakcje. Sobota była słoneczna, piękna pogoda choć wietrzna. A na zamku czekały na nas różne atrakcje w stylu średniowiecznym, przygotowane przez ludzi z pasją, przez co bardzo wciągające. Nie będę opisywać co robiliśmy, tak samo jak nie będę zamieszczać zdjęć współpracowników. Skupię się raczej na zamku, który wygląda bardzo, bardzo ładnie i jest na prawdę ciekawym miejscem. Nie zwiedzałam wnętrza zamku od kilku lat i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jak ładnie przystosowano go do potrzeb zwiedzających (tablice informacyjne gdzie jesteś i co widzisz, kierunki zwiedzania, ławki i kosze na śmieci). To lubię.








 Tu doskonale widać jak przyroda stapia się z cywilizacją w jedną spójną całość: część zamku osadzona prosto na skale sięgającej tu drugiego piętra. 
Obudowana ścianami przestaje się wyróżniać, staje się jednością z budowlą.
 




Bonus: tuż za murami zamku... amatorzy wspinaczki którym jesień i marznące palce nie są straszne...



Mały smutek na koniec:do zamku prowadzi uliczka zastawiona straganami z "średniowiecznymi gadżetami" dla dzieci i turystów plus jakieś 2-3 budki z lodami i hot-dogami; jakoś się to wkomponowało w otoczenie i mnie aż tak nie razi w oczy. Ale przed zamkiem wyrastają jak grzyby po deszczu różnorakie komercyjne twory pod wspólnym mianem Park Ogrodzieniec.
I o ile Park miniatur zamków tematycznie mi jeszcze pasuje, Dom legend i strachów jeszcze by uszedł... to park linowy, tor saneczkowy i Park nauki i doświadczeń to już dla mnie przesada, ulewa mi się żółcią kiedy widzę jak komercha i żądza pieniądza niszczą to co piękne i niepowtarzalne... 
Eh....