Jagodna
Nasi znajomi mają mnóstwo pomysłów jak miło spędzić wolny czas. Przedświąteczny wyjazd w góry do schroniska Jagodna (koło Bystrzycy Kłodzkiej) to jeden z nich. Zebrała nas się tak duża grupa, że mieliśmy schronisko dla siebie na wyłączność. A że schronisko bardzo przytulne, miła atmosfera i obsługa i pyszne jedzenie, to szybko się zadomowiliśmy - czuliśmy się jak u siebie. Czego chcieć więcej! No może lepszej pogody, bo planowaliśmy skorzystać z uroków gór: pojeździć na nartach lub sankach, pospacerować. Niestety, Góry Bystrzyckie przywitały nas bardzo silnym, zimnym wiatrem, do którego w niedzielę doszedł jeszcze mocny deszcz. Więc siedzieliśmy sobie w ciepłym przytulnym wnętrzu, w doborowym towarzystwie i świetnych humorach. I było bardzo, bardzo fajnie.
Lubię klimaty schronisk - tą ludowość, wszechobecne drewno, mnóstwo bibelotów i drobiazgów poustawianych wydawało by się chaotycznie. Firaneczki, kwiaty, figurki które normalnie wydawały by się kiczowate - tu pasują. No i zwierzaki - pies i koty towarzysko nastawione do nas.W Jagodnej moje ulubione miejsce to kącik z kanapami, na których można leżeć i patrzeć przez okno, czytać, rozmawiać, spać. Podobała mi się też wystawa zdjęć "Okna"- bardzo ładne i fajnie wyeksponowane.
W sobotę podjęliśmy próbę wyjścia na spacer, ale po 400 metrach wszyscy zgodnie stwierdzili, że wracamy. Cóż... czekało na nas grzane wino...
Dodatkowe atrakcje to potrójne świętowanie urodzin w naszym gronie oraz dla dzieciaków wizyta Św. Mikołaja. Celowo wybrałam niezbyt wyraźny portret aby nie zdradzać tożsamości fenomenalnej Śnieżynki :).
Nikt nie narzekał na nudę, pełen relaks, zwolnienie tempa. To lubię.