Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

Zima po włosku

Obraz
Osobny post o pogodzie bo ta była mocno zmienna w tym roku i wpływała znacząco na nasze plany. Tak jak pisałam wcześniej, pierwsze trzy dni (niedziela - wtorek) były ciepłe, w okolicach 6-8 stopni na plusie w południe. Zima była na stoku - śnieg i dobre warunki; no wysokie szczyty przysypane białym pudrem. Reszta: drzewa, miasteczko itp. w szacie jesienno-zimowo-bezśnieżnej (jak w Polsce). Cieszyło nas jednak że stoki dobrze przygotowane i słońeczne niebo pozwala cieszyć się ładnymi widokami. Środa to zmiana pogody - niskie chmury schowały szczyt Monte Lussari, zrobiło się zimniej i wietrzniej. Jeździło się dobrze choć chwilami zimno dawało się odczuć (zwłaszcza na wyciągu na Monte Florianca). Czwartek to deszcz - zmora narciarzy. Nasz widok z okna apartamentu był smutny, choć wciąż ciekawy. Ale za to w piątek zrobił się bajkowy!! W nocy spadło ok. 50 cm śniegu i sypało jeszcze mocno cały kolejny dzień. Pod białymi czapami świat się zrobił miękki i puszysty. ...

Canin (Bovec)

Obraz
Będąc w Sella Nevea mamy wreszcie okazję pojeździć na stokach po słoweńskiej stronie. Już wyjeżdżając na szczyt kolejką mamy przedsmak co nas czeka. W drugi dzień (wtorek) góry wyłaniają się z chmur, jest bajkowo; a wszystko w ostrym południowym słońcu odbijającym się od śniegu. Idealnie. T rasy narciarskie bardzo fajne, szerokie i równe, śmiga się świetnie; narciarzy mało (jak wszędzie). Co prawda brak tu siatek ochronnych na krawędziach, ale można się przyzwyczaić i pilnować trasy lepiej. Podobała mi się jazda tu mimo iż było bardzo ciepło w słońcu. Ale cudnie i z dobrą zabawą - a to dla mnie ważniejsze. Nie zjechaliśmy na sam dół jednak (aż pod wagonik z Boveca) bo info od pana na wyciągu było niejasne i nie chcieliśmy ryzykować; i tak jeździło się świetnie!

Sella Nevea - kraina bieli i błękitu

Obraz
Ponieważ na pierwsze dni naszych ferii zapowiadali słoneczną pogodę, postanowiliśmy wykorzystać to na wizytę w Sella Nevea. Dla mnie to magiczne miejsce, bajkowe, oaza spokoju. Wszystko stoi, czas wydaje się nie płynać, tylko góry i śnieg... Kraina bieli i błękitu przy sprzyjającej pogodzie - takiej właśnie jak mieliśmy. Stoki włoskie znajdują się po północnej stronie więc skryte są w cieniu, bo słońce nie wznosi się ponad pasmo gór; więc zdjęcia dosyć ciemne lub z mocnym kontrastem - ale to lubię. W kotlinie jest też chłodno ale to nam akurat nie przeszkadza wcale bo temperatura ogólnie kilka stopni na plusie. Śnieg się skrzy w ostrym słońcu, skrzypi pod nartami. Bajeczne jeżdżenie. Nasza ulubiona trasa - z Prevali, szeroka równa, idealna aby dać się ponieść nartom. Na zdjęciach poniżej w żlebie między skałami, widać liny kolejki prowadzącej na szczyt. Otwarty jest też wyciąg na część słoweńską - Canin. Oczywiście odwiedzimy. Kończąc dzie...

Tarvisio, Camporosso

Obraz
To już czwarty nasz wyjazd na narciarskie ferie w to miejsce (poprzednio w 2017, 2015, 2013-tym). Czwarty raz ten sam hotel (Residence Camporosso duo). Szczerze mówiąc nie miałam ochoty jechać znów w to samo miejsce - zero atrakcji bo wszystko mi znane i wiem czego się spodziewać. Ale dałam się skusić ceną i towarzystwem. Więc nie będę się rozpływać nad miejscami, atmosferą itp., to już było we postach z wcześniejszych lat. Będzie lakonicznie. Podsumowując cały wyjazd mogę śmiało powiedzieć, że było ok. Bez szału ale bez złych chwil, na pewno znajdzie się parę wartych wspominania. Na nartach jeździłam mniej niż w poprzednich latach za sprawą pogody; ale brak atrakcji na stoku (bo znam każdą trasę dobrze) dał mi się odczuć To co jest zmienne przy każdej wizycie w Tarvisio i Camporosso to pogoda - o tym jeszcze będzie. Nas powitała zima bardzo ciepła i mało śnieżna. Taki widok z apartamentu na nas czekał w niedzielny poranek. Pierwszy dzień jazdy to rozruch, na spokojnie bo nie...