Sella Nevea - kraina bieli i błękitu

Ponieważ na pierwsze dni naszych ferii zapowiadali słoneczną pogodę, postanowiliśmy wykorzystać to na wizytę w Sella Nevea. Dla mnie to magiczne miejsce, bajkowe, oaza spokoju. Wszystko stoi, czas wydaje się nie płynać, tylko góry i śnieg... Kraina bieli i błękitu przy sprzyjającej pogodzie - takiej właśnie jak mieliśmy.
Stoki włoskie znajdują się po północnej stronie więc skryte są w cieniu, bo słońce nie wznosi się ponad pasmo gór; więc zdjęcia dosyć ciemne lub z mocnym kontrastem - ale to lubię. W kotlinie jest też chłodno ale to nam akurat nie przeszkadza wcale bo temperatura ogólnie kilka stopni na plusie. Śnieg się skrzy w ostrym słońcu, skrzypi pod nartami. Bajeczne jeżdżenie.





Nasza ulubiona trasa - z Prevali, szeroka równa, idealna aby dać się ponieść nartom. Na zdjęciach poniżej w żlebie między skałami, widać liny kolejki prowadzącej na szczyt.





Otwarty jest też wyciąg na część słoweńską - Canin. Oczywiście odwiedzimy.



Kończąc dzień na stoku okazuje się, że w dolinie, nad miasteczkiem zalegają chmury; piękny widok.