Bieszczadzki spacer - Bukowe Berdo
Niedziela krótka na wędrówki bo przed nami widmo powrotu do domu. Postanawiamy więc zajechać do Mucznego ( bo tam pycha jedzonko) i przespacerować się na Bukowe Berdo żółtym szlakiem. Dużo ludzi, rodzin z dziećmi idzie do góry, trochę pielgrzymkowo chwilami, nie lubię takich tłumów na szlaku no ale cóż zrobić. (przyp.: 3latek idący boso na szczyt z rodzicami za rękę, rodzice w butach oczywiście; nie wiem co myśleć...)
Przez bukowy las idzie się miło choć cały czas do góry, na szczęście dywan z liści nie jest śliski. Końcowe podejście na granicy lasu bardzo strome więc na połoninę wychodzę sapiąc jak parowóz; szczęśliwy parowóz. Będąc już na szczycie pora na relaksik oczywiście, cudne wylegiwanie się w trawie.
Niestety, nie mamy tyle czasu ile byśmy chcieli więc nie idziemy już nigdzie dalej, schodzimy z powrotem w dół; szybko nam idzie. A na dole przepyszny posiłek w Siedlisku Carpathia - niebo w gębie!
Koniec posiłku oznacza, że pora w drogę powrotną. Tak żal wyjeżdżać, zostawiać te piękne miejsca, widoki zapierające dech w piersiach... zostają na szczęście w moim sercu. Będę je pielęgnować by móc je przywołać w chwilach zwątpienia.
Rozumiem czemu mówi się " uciec w Bieszczady". Tu człowiek zauważa jak piękny jest świat i on sam, jak bardzo czasem goni się za czymś co nie wiadomo czy ma znaczenie, jak bardzo sami się ograniczamy. Chce się być wolnym i szczęśliwym. Po prostu.