Żeglarska majówka 2019 - cz2. Mamerki, Ogonki, Sztynort
Kolejny poranek, już 3 maja, jest deszczowy. Ale na szczęście, jak tylko wypływamy to się wypogadza - słońce za 2zł (nawiązanie do opłat w Węgorzewie gdzie nawet WC jest płatne, skandal!). Więc sobie radośnie żeglujemy pod czujnym okiem naszego skipera, przy dobrym wietrze i ładnej pogodzie. Najpierw przepływamy na drugi brzeg jez. Mamry do Mamerek - tu robimy przystanek na obiad, a potem zwiedzanie kompleksu bunkrów - pamiątki po Wermachcie.
Posileni, przespacerowani, pełni energii ruszamy dalej. Nasz port na noc jest na jeziorze Święcajty, niedaleko ośrodka Ognisty Ptak. My jednak nie wybieramy tego miejsca, tylko małą, kameralną keję ok. 200m. obok niego, gdzie pali się ognisko a na drzewach wiszą hamaki.
4 maja to dzień z wietrzną pogodą, więc siedzę na pokładzie i piszczę, krzyczę, panikuję przy większych przechyłach. Nie czuję się komfortowo gdy poziom zamienia się miejscami z pionem; plus mam w pamięci gdzieś naszą (moją i R.) wywrotkę na łódce typu Omega na jez. Przeczyczkim - choć to było kilka/kilkanaście lat temu, to dalej mam pewien opór do tego. Z Węgorzewa płyniemy do Sztynortu, czyli znowu przeprawa pod mostem. Port w Sztynorcie robi bardzo, bardzo pozytywne wrażenie, chyba podoba mi się najbardziej ze wszystkich odwiedzonych.
Nasz sternik wspominał o żeglarskim powiedzeniu, że ze Sztynorckiego portu wychodzi się ciężko. Tym razem to nabrało dodatkowego znaczenia, bowiem odbijając się od kei 5 maja sąsiadujący z nami muring (rodzaj cumy) wkręcił nam się w silnik strumieniowy. Aby się oswobodzić należało wezwać nurka (nota bene 3 nurek na naszym wyjeździe!!) i wydać ok.250zł. Grunt, że ostatecznie możemy płynąć dalej, więc ciśniemy aby nadrobić dystans na wodzie.
Płyniemy do ostatniego portu- Sailor w Pięknej Górze. Tam zdajemy jachty i rozjeżdżamy się do domów.
Tak szybko minęło... Majówka 2019 przechodzi do historii. Moc wrażeń i odczuć na temat żeglowania oraz poznanych ludzi. Nasz sternik, Marcin, Cipor, prze fajny chłopak !!
Ale niestety nadszedł czas pożegnań, majówka dobiegła końca.
To były fantastyczne dni, 5 dni relaksu i odpoczynku oraz nie martwienia się o rzeczy na które nie ma się wpływu. Podobało mi się bardzo, dopisała pogoda i humory, nie znajduję żadnego powodu do narzekania. Fajnie byłoby jeszcze kiedyś spróbować żeglowania w ciepłych południowych wodach. Kiedyś....