Beskid Żywiecki - Rysianka. Krokusy 2020


Od prawie 1,5 miesiąca trwa zamknięcie/ izolacja/ lockdown z powodu epidemii koronavirusa. Ja cierpię bardzo bo w naturze mam korzystanie z życia i ruch, aktywność. Ale co zrobić... ostatecznie udało mi się przekonać resztę rodziny abym mogła się wybrać z koleżanką w góry - tam nie ma zbyt wiele kontaktu z ludźmi, a wreszcie od 20 kwietnia "otwarto" lasy. A że jeszcze na Hali Rysianka kwitną krokusy, postanowiłyśmy tam się wybrać.  W zeszłym roku byłyśmy o bardzo podobnej porze (post z 2019r.

O dziwo na parkingu o 9-tej rano mnóstwo aut. Izolacja? Hm... Pod górę wybieramy szlak zielony, który pozwala nam się cieszyć wiosennymi kwiatami.

 Idąc wśód ostatnich zabudowań te rękodzieła zawsze przykuwają moją uwagę. Jest słonecznie i bardzo ciepło. Ruszam pełna energii i radości, że w końcu się wyrwałam do normalności. Nad nami błękitne bezchmurne niebo, zaś na szlaku sporo śniegu. 

 Gdy dochodzimy na Halę Rysiankę (schronisko zamknięte) znajdujemy fioletową polankę i rozkładamy się w cieple słońca na błogie lenistwo. Na zdjęciu nie udało mi się uchwycić koloru polany, krokusów dużo choć już przekwitają - susza daje się we znaki. Piękne widoki za to na Babią górę i Tatry. Leniuchujemy, nic nie mówimy, cieszymy się,


Z Rysianki idziemy przez Halę Lipowską i Redykalną aż do Boraczej, a potem już w dół. Tu sporo osób idących w przeciwnym kierunku. 
Cała wycieczka miła i pełna energii. Bardzo tego potrzebowałam. Wspomnienia są teraz dużo cenniejsze. W tym dziwnym czasie doceniam każdą chwilę.