Dolina Lejowa

 Niedzielne przedpołudnie postanowiłam wykorzystać na krótki spacer, czasu nie było za wiele bo jeszcze powrót do domu mnie czekał, no i nogi zmęczone po wczorajszej eskapadzie. 

Padło na Dolinę Lejową. Dobry wybór bo było w niej pusto, spokojnie. Wejście do dolinki zdobi skalna ściana na której sprawdzają swoje siły wspinacze.  A dalej szeroko i łagodnie, idę sobie więc spokojnie do przodu i podziwiam okolicę. I liczne dziewiećsiły tu rosnące. I szemrzący wzdłuż całej doliny Lejowy Potok. Mimo że nie ma tu spektakularnych widoków to idzie mi się miło, rozmyślam sobie. Szkoda tylko że akurat trwa wycinka i miejscami droga sprawia wrażenie zabałaganionej (ach ten mój estetyzm!)


Gdy już pokonam ostatni mosteczek wspinam się pod górę i dochodzę do rozstajów na Niżnej Kominiarskiej Polanie. Wybieram ścieżkę nad reglami w kierunku Kościeliska, czyli w lewo. Lekkie podejście to żaden wysiłek dla mnie po wczorajaszej trasie więc się cieszę. Widoki też robią się ładne, polana z bacówkami jakby zatrzymał się czas. Schodząc w dół mam przed sobą widok na Giewont i wyższe góry. Podoba mi się. 


Schodzę dosyć szybko do Doliny Kościeliskiej koło Kapliczki Zbójnickiej. Niestety, tutaj tłumy ludzi idących w stronę doliny, ja na szczęście w przeciwną stronę. Pozwalam sobie na chwilę przerwy na kamieniu i moczenie nóg w strumieniu - jak dawniej...


Drogi przez Kościeliską nie ma co opisywać bo muszę przyznać że znam ją dobrze więc nie robi nam mnie wrażenia, idę w stronę wejścia zostawiając piękne widoki za plecami. No i moją uwagę rozpraszają tłumy ludzi, różnych, różnistych...
W sumie spacerek ok. 10km bardzo przyjemny, relaksujący. 

A poniżej zdjęcie jak przekwita wierzbówka kiprzyca, ta piękna różowa ozdabiająca min. Halę Gąsienicową gdy byłam w Tatrach miesiąc temu. Teraz niby puszki na poskręcanych gałązkach. Jesień idzie...