Wielkanoc

 Niby jak co roku, ale jednak inaczej... Może dlatego że był lekko stresujący i po raz kolejny uwidocznił moją sytuację życiową (skomplikowaną). Święta to raczej smutny czas dla mnie, choć powinien być radosny. Brakuje mi bliskości i rodzinnych więzi, tradycji budowanych wspólnie.

Czas minął mi trochę na rodzinnych spotkaniach, trochę leniwie i nudnawo. Poza tradycyjnym święceniem pokarmów, był to czas świecki.  Śniadanie z synem szybkie i trochę "na siłę" bo jak tradycja to tradycja. Niedzielny obiad w rodzinnym gronie. A potem już nic wielkiego, oderwanie od wielkanocnego klimatu - w poniedziałek pojechałam rowerem na pierwszą w tym sezonie wycieczkę, ot co. 

 

Tak zastanawiam się w sumie, co ważniejsze - czy tradycja, czy bycie "ok" ze sobą.

A w tym roku moja Siostra sprezentowała mi takie dzieło: pisanka-dekoracja. Zdolniacha.