Listopad - podsumowanie
Listopad minął szybko. Ogólnie był całkiem słoneczny i ciepły - choć na koniec był też śnieżny. Tak na prawdę tylko połowa miesiąca upłynęła w normalnym trybie; pozostałą część zdominował wyjazd służbowy oraz urlop. Więc tylko krótka refleksja. Jesienną porą doceniam wschody i zachody słońca, które mogę obserwować. Kilka dni spędziłam też w Krakowie - służbowo, ale starałam się dostrzec piękno wokół mnie. Były też urodziny A. Uwielbiam te nasze spotkania. A 23-ciego listopada spadł śnieg i zrobiło się bajkowo. Park Leśna w zimowej odsłonie taki cichy. Listopad był też trochę ciężki psychicznie, dużo ponurych myśli o beznadzei mojej sytuacji. Wciąż, brak mi odwagi i siły by zmierzyć się ze swoim życiem. Wiem, że muszę.