Rzym. Panteon, Fontanna di Trevi, Plac Hiszpański, Plac Papieski.

 Ostatni dzień rzymskiej wycieczki był bardzo leniwy. Krótka lista na trasie zwiedzania, bo nogi potrzebują odpoczynku.

Zaczynamy ostatni spacer - tuż obok naszego apartamentu pozostałości Teatru Marcellusa z czasów Juliusza Cezara.


Idziemy dalej, dochodzimy do placu Santa Maria sopra Minerva na którym stoi obelisk na grzbiecie słonia (autor: Gian Lorenzo Bernini) - motyw słonia z obeliskiem na grzbiecie podchwycił Salvator Dali.


Naszym celem jest Panteon - nie wchodzimy do środka. Tłoczno tu.


Szukamy wytchnienia w słynnej restauracji Giolitti - rzeczywiście lody pychota.


Obok znajduje się Izba Deputowanych włoskiego Parlamentu, ale akurat odbywa się tu demonstracja - omijamy więc to miejsce.


Dochodzimy do słynnej Fontanny Di Trevi. Tłoczno, ciasno, wszyscy pozują i robią zdjęcia; aby zejść na dół bliżej brzegu trzeba odstać w kolejce. Piękna fontanna, ale może o innej prze dnia bym mogła lepiej się delektować jej urokami. Pamiątkowe zdjęcie i uciekamy.


Teraz czas na Schody Hiszpańskie - bardzo tu miło tak siedzieć w słońcu na stopniach, mają jakiś urok w sobie. Plac Hiszpański taki zwyczajny.


Ostatni punkt zwiedzania - Piazza di Popolo, z dwoma prawie bliźniaczymi kościołami (Kościół Matki Bożej Cudownej oraz Bazylika Santa Maria in Montesanto).


Obok zielone Ogrody Borghese, ale brak nam już sił by po nich pospacerować. Następnym razem?!


Wracamy szczęśliwie i zgodnie z planem do Polski - ważne, bo akurat w dniu naszego wylotu we Włoszech miały miejsce strajki, min transportu publicznego, co niosło ryzyko opóźnień na lotnisku. Ale udało się bez komplikacji.

Trzy dni w Rzymie były intensywne, ale był też czas złapać oddech. Zmysły chłonęły nowe wrażenia, ale głowa odpoczywała, relaksowała się. Tego mi było trzeba. Dopisało zdrowie, pozytywny nastrój, dobra energia. Czas spędzony z Synem - bezcenne. Dla mnie było to też doświadczenie podróży jako singiel - dałam radę.

RZYM PIĘKNY.
Ma w sobie jakąś magię. Bogactwo historii, widocznej na każdym kroku; duma i dystyngowanie. Wieczne Miasto. Zdecydowanie mogę tu wrócić odkrywać dalej jego uroki.