Rzym. Watykan. Plac Navona.

 Drugi dzień w Rzymie to przede wszystkim zwiedzanie Watykanu.

Zaczynamy od Muzeum Watykańskiego. Najpierw przechodzimy przez Pinakotekę, bogate sakralne malowidła, ołtarze, ikony. Nie mój klimat, więc spacerowym krokiem bez zatrzymywania się przechodzimy z sali do sali.


W sali poświęconej Rafaelowi Santi podziwiam arrasy oraz słynny obraz "Transfiguracja". Tu mi się podoba.


Kolejne sale z obrazami - oczywiście "Święty Hieronim na pustyni” Da Vinciego; inne dzieła sztuki przespacerowuję.


Z Pinakoteki wychodzimy szybko, bo nie do końca nasz klimat. Idziemy teraz na piętro, podziwiając piękne pomieszczenia. I tu mój zachwyt - sale są imponujące, pięknie zdobione, sufity aż kapią na głowę, posadzki lśnią - przepych, przepych, przepych. 


Sala map robi największe wrażenie.


A dalej obraz "Jan III Sobieski" Jana Matejki. Ogromny. Piękny.


Podczas cełgo zwiedzania tej części muzeum podąża się wyznaczoną trasą, za strzałkami; nie ma możliwośći pominięcia czegoś lub skrócenia sobie czasu, choć jest to męczące i nie ma gdzie odpocząć. Idziemy do pokoi Rafaela, pięknie zdobionych freskami. Przyznam, że nie przyglądam się wszystkiemu za dokładnie, powoli wszystko mi się zlewa (styl, tematyka). Ale "Szkołę Ateńską" - fresk Rafaela Santi, zauważam.


W końcu dochodzimy do Kaplicy Sykstyńskiej. Faktycznie, robi wrażenie! Imponujące freski Michała Anioła na suficie, malarskie dzieła na ścianach. Sama sala jest nieduża, jest w niej duszno i bardzo tłoczno.


Za Kaplicą Sykstyńską ciągną się kolejne sale (z pięknymi sufitami) i kolekcje, ale my już jesteśmy zmęczeni i chcemy wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza.


Ufff... wychodzimy na dziedziniec, odpoczywamy, podziwiamy widoki. A widok na Bazylikę św.Piotra na prawdę cudny.


Zmęczenie zmęczeniem, ale jeszcze tyle do zobaczenia! Idziemy teraz na Plac św.Piotra i do Bazyliki.


W Bazylice, zaraz przy wejściu, "Pieta" Michała Anioła.


Powoli przechodzę bocznymi nawami aż na środek, zachwycając się... sufitem!


Punkt centralny to baldachim z brązu, oraz piękny ołtarz. 


Wychodzimy, oddalamy się od Watykanu, w stronę Zamku Świętego Anioła. 


Chwilę siadamy nad Tybrem i podziwiamy widok. Jest ciepło, słonecznie, dobrze.


Przechodzimy przez most i kierujemy się do centrum rzymskiej starówki.


Po drodze zachwycam się włoskimi uliczkami, podziwiam kamienice, wille, kościoły - mam wrażenie, że każdy budynem ma tu swoją historię.


 Dochodzimy do Placu Navona, niestety ukrytego w cieniu (jesienne słońce chodzi nisko po nieboskłonie). Piękne fontanny - Neptuna i Maura. Wokół kamieniczki, restauracyjne ogódki pełne ludzi - ale nie jest tu tłoczno. W centralnej części placu obelisk i kościół Sant'Agnese in Agone.



Drugi dzień intensywnego zwiedzania mocno zmęczył nasze stopy. Ale starczyło jeszcze energii na wieczorny spacer na Wyspę Tyberiana - maleńką ale urokliwą.