Beskid Mały. Magurka Wilkowicka, Czupel
Lipcowa pogoda na razie nie rozpieszcza. Po upalnym czerwcu i początku wakacji, drugi tydzień lipca dużo chłodniejszy, tak ok.22 stopni, pogoda zmienia się w jak w kalejdoskopie: deszcz, słońce, wiatr. Bez szału jak na polskie lato. Ale pogoda, niepogoda, w góry trzeba iść! Sobota zapowiadała się lepiej - mniejsze ryzyko deszczu. Ale że prognozy były niejednoznaczne, nie chciałam ryzykować długiej trasy - samotna wędrówka w deszczu to żadna frajda. Więc w ostatniej chwili zmieniłam plany na krótki i prosty spacer - wersja bezpieczna. Jadę więc wczesnym, pochmurnym porankiem do Wilkowic, skąd postanawiam iść na Magurkę Wilkowicką. Byłam tutaj już, ale nie od tej strony. Parkuję przy drodze na jakimś wolnym skrawku (nie ma tu parkingu niestety) i ruszam czerwonym szlakiem w kierunku Chatki na Rogaczu. Zaczynam w przeciwdeszczowej kurtce bo kropi; nie zapowiada się dobrze ale się nie poddaję. W lesie deszczu nie czuć, chyba zaraz zresztą przestało padać; jest parno, więc ściągam kurt...