Rodos (07/2012)
Nadszedł czas wakacji. Po długich zmaganiach dokąd się udać, jak, kiedy i za ile... Dodam, że to nasz "pierwszy raz" - stąd liczba obaw i wahań była spora. Ostateczny rezultat to wyspa Rodos, wczasy w hotelu w miejscowości Pefkos - wersja dla wygodnych (czyli All). Dla Młodego pierwszy lot samolotem - były obawy że będzie ciężko bo przed wylotem zarzekał się że nie wsiądzie do samolotu bo nie chce się rozbić jak Kaczyński (?!) - ale zniósł to dobrze. Dla nas pierwsze od dawien dawna wakacje, gdzie nie musieliśmy się martwić o przyziemne sprawy jak jedzenie, picie, spanie; pełny luz, dałam radę nie martwić się na zapas :). Wszystko się udało, biuro podróży nie splajtowało, humory i zdrowie dopisały, odpoczęliśmy - a to chodziło.
Kto był w Grecji zna ten krajobraz, błękit bezchmurnego nieba, błękitno turkusowe morze zalewające skaliste wybrzeże. Słońce ostre i bezlitosne. Kto był na wczasach All to wie z czym to się je: lenistwo na plaży lub przy basenie, darmowe drinki (za które zapłaciliśmy
przecież kupując wczasy, ale darmowe zawsze lepiej brzmi, heheh),
jedzenie podane, pokój posprzątany, miłe towarzystwo; jedyne zmartwienie
to gdzie znaleźć cień i zdobycie leżaka przy basenie - nie no, da się
tak wyżyć przez tydzień, nie ma co.
Mnie urzekł błękit morza, biel domów bijąca w oczy, krajobrazy i greckie klimaty, antyczne ruiny, scooba diving - typowa turystka!
A więc Rodos ... Pefkos...Grecja...
Parę słów o tak zwanych pamiątkach z wakacji. Jak w każdym regionie turystycznym, trudno się ustrzec przed blichtrem, komercją i tandetą. Sklepiki z pamiątkami w każdej miejscowości sprzedają to samo badziewie, czasem niestety psują uroki miasteczka - ale na to rady nie ma i nigdy raczej nie będzie jako że społeczeństwo coraz bardziej konsumpcyjne. Spacerując można od czasu do czasu na czymś "oko zawiesić" a co ciekawsze eksponaty w galeriach nawet pooglądać i po podziwiać - tu mocne pilnowanie ze strony właściciela żeby nie fotografować (bo przecież ktoś potem plagiat popełni, pomysł sobie przywłaszczy itp.). Jeśli chodzi o kupowanie to raczej nie preferuję - dla bliskich po drobiazgu, dla nas muszelki, szyszki, oliwki, mapy - no i magnesik do kolekcji ;)