Orpierre

Orpierre to nasze miejsce docelowe na te wakacje. Małe miasteczko w Prowansji, niedaleko Gap (od domu 1750 km). Wśród wspinaczy znane bo otoczone pięknymi skałami.
Więc rozbijamy się na polu o uroczej nazwie Les Princes d'Oragne, standard 4* (domki i przyczepy, sanitariaty gdzie w tle słyszysz muzykę poważna, bar, disco itp.) lub 1* (dla wspinaczy czyli plac plus proste sanitariaty z lokalnymi mieszkańcami latającymi). My nasz obóz na pewno podrasowaliśmy do 2-3* budując super altanę. Z większości udogodnień 4* pola mogliśmy korzystać więc było dobrze. Był basen dla ochłody, lodówka na napoje - czego chcieć więcej?!
Widok z pola wprost na Quiquilon -  wyniosły szczyt górujący nad miasteczkiem.A na polu namiotowym mnóstwo miłych ludzi.







Samo Orpierre to mała mieścina wciśnięta w dolinę. Centrum skupione wokół placu do gry w boule otoczonego platanami, placu zabaw dla dzieci, średniowiecznego kościółka, małej fontanny i dwóch barów i sklepu  wspinaczkowego (ok, z nowoczesnych rzeczy jest i minimarket). Hm... świetny klimat nieustającej sjesty, czas płynie wolniej; a w sobotę targ staroci na ryneczku. Tuż za ostatnim domem zaczyna się pole lawendy, potem sady pełne jabłek.
Korzystamy z tego klimatu, pijemy winko, zajadamy sery"śmierdziele", gramy w boule, podziwiamy widoczki. Pięknie jest!