Sandomierz cz.1
Opis weekendu w Sandomierzu rozpocznę od miejsca w którym się zatrzymujemy bo jest niesamowite i zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Willa na Skarpie na ul.Fortecznej.
Mały domek otoczony przepięknym ogrodem, pełno zieleni i kwiatów w donicach. Już na zewnątrz zwraca się uwagę na liczne rzeźby przed domem - zwłaszcza Babci (potem okazuje się, że to postać autentyczna!). Po wejściu do środka czuję się jak w galerii sztuki. Ściany obwieszone prawie co do centymetra obrazami! głównie o tematyce sandomierskiej; towarzyszą im liczne rzeźby, płaskorzeźby, kwiaty stojące w donicach. Po prostu jak nie w domu ale w galerii-muzeum. Pani Danuta wyjaśniła mi że to dzieła jej rodziny, widać że ma artystyczną duszę bo wszystko w domu jest dobrane ze smakiem. Nawet aneks kuchenny to piękny kredens! W takich wnętrzach czuję się świetnie.
Sandomierz podobał mi się bardzo. Zwiedzaliśmy bez przewodnika i presji, że wszystko trzeba "zaliczyć", raczej woleliśmy wczuć się w klimacik.
Czwartkowe popołudnie było deszczowe, ale ruszyliśmy na pierwszy spacer. Na szczęście kolejne dni były już upalne więc bosko! Kilka zdjęć poniżej aby dać posmak tego co widzieliśmy.
Najlepsza zabawa była w Zbrojowni, bo poza oglądaniem eksponatów, można było przymierzać różne elementy zbroi i sprawdzić się w skórze rycerza. Do tego trafił nam się rycerz z bractwa sandomierskiego który w ciekawy sposób opowiadał dzieciakom, że miecz i zbroja nie wygrają żadnej walki jeśli nie włada nimi dzielny i mądry człowiek, hehe.
Najlepsza zabawa była w Zbrojowni, bo poza oglądaniem eksponatów, można było przymierzać różne elementy zbroi i sprawdzić się w skórze rycerza. Do tego trafił nam się rycerz z bractwa sandomierskiego który w ciekawy sposób opowiadał dzieciakom, że miecz i zbroja nie wygrają żadnej walki jeśli nie włada nimi dzielny i mądry człowiek, hehe.