Beskid Mały - Potrójna i Leskowiec
Oj dawno nie byłam w górach! Jakoś mało wolnych weekendów było, IT GrA, EKK...
W końcu jednak się wybrałam, z moją Towarzyszką Wędrówek B. Długo zastanawiałyśmy się gdzie się wybrać - dzień krótki już, więc trzeba było dobrze to zaplanować. Padło ostatecznie (jak zwykle ostateczna trasa wybierana podczas jazdy autem bo wcześniej tysiące pomysłów) na Potrójna, czarnym szlakiem od strony Rzyk.
Początek zapowiada się dobrze, słońce na miedzianych liściach tworzy piękne obrazy.
Niestety, z czasem niebo zasnuwa się ciężkimi, szarymi chmurami, a do tego zaczyna mocno wiać - ciepły wiatr ale swą mocą utrudnia wędrówkę. Niemniej jednak idzie się całkiem miło. W Chatce na Potrójnej ogrzewamy się herbatka i idziemy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Madohory. Szlak łagodny, jesień w górach ma swe uroki, zielenie i brązy w stonowanych odcieniach.
Plan był, że pod Smrekowicą skręcamy w żółty szlak z powrotem do Rzyk. Ale jak zobaczyłyśmy szlakowskaz z informacją, że na Leskowiec 1:20h, plus popatrzyłyśmy na zegarek że jeszcze wcześnie... to poszłyśmy dalej. A co! czasowo było to do zrobienia zanim słońce zajdzie, więc postanowiłyśmy wykorzystać dzień do końca.
Widoki na Leskowcu na szczyty spowite w pędzące chmury, wiało bardzo mocno więc schowałyśmy się do szałasu aby wypić ciepłą herbatkę i odpocząć w tych pięknych okolicznościach przyrody.
Potem już zejście bez zatrzymywania się w schronisku na Leskowcu, prosto do Rzyk czarnym szlakiem - o dziwo dużo ludzi na nim choć jest stromy; ale to chyba krótka, popularna trasa na spacery, tak wymyśliłyśmy.
Na koniec jakieś skróty przez łąki i pola aby dotrzeć do samochodu zostawionego pod czarnym Groniem.
Udany spacer, choć pogoda w dolinach o niebo lepsza niż na szlaku - ale to przecież nie problem jak tylko są chęci.