KPG - Góry Sowie,Wielka Sowa 1015m n.p.m.
Kolejna wycieczka pod szyldem PTTK Katowice, tym razem wyjątkowo bo z moją siostrą, też kolekcjonerką szczytów do Korony.
Trasę zaczynamy w Kamionkach, gdzie o dziwo wita nas ciepły, słoneczny poranek. Od razu dodatkowa porcja dobrej energii. Zaczynamy wędrówkę żółtym szlakiem, początkowo dosyć łagodnie i spokojnie.
Na Starej Jodle zmieniamy szlak na niebieski - jak to później powiedział nasz Przewodnik- najtrudniejszą wersję zdobycia najwyższego szczytu Gór Sowich. Faktycznie, miejscami jest dosyć mocno pod górkę, i choć pogoda jesienna to nam jest gorąco. Wytrwale idziemy noga za nogę pod górę, nieśpiesznie. W wyższej części wzgórza błotniście - nam to nie przeszkadzało, ale rowerzyści próbującymi zachować równowagę przy zjeździe z góry mieli niezłą zabawę. A ostatni odcinek pośród lekko bajkowego, mrocznego lasu pełnego korzeni, omszałych drzew i wijącej się ścieżki- uroczy.
Na Starej Jodle zmieniamy szlak na niebieski - jak to później powiedział nasz Przewodnik- najtrudniejszą wersję zdobycia najwyższego szczytu Gór Sowich. Faktycznie, miejscami jest dosyć mocno pod górkę, i choć pogoda jesienna to nam jest gorąco. Wytrwale idziemy noga za nogę pod górę, nieśpiesznie. W wyższej części wzgórza błotniście - nam to nie przeszkadzało, ale rowerzyści próbującymi zachować równowagę przy zjeździe z góry mieli niezłą zabawę. A ostatni odcinek pośród lekko bajkowego, mrocznego lasu pełnego korzeni, omszałych drzew i wijącej się ścieżki- uroczy.
Szczyt Wielkiej Sowy bardzo ładny, taki piknikowy nastrój z ogniskami, ławeczkami, rzeźbami do robienia pamiątkowych zdjęć - sowy jako główny symbol. Na wieżę też weszłyśmy - widoki świetne, choć wiało niemiłosiernie.
Schodzimy do Schroniska Sowa czerwonym szlakiem, tutaj robimy długą przerwę przy grzanym winku. Miło się siedzi choć nie lubię tak bezczynnie zabijać czasu- przed nami 20 minut tuptania tylko a godzina wczesna więc co tu robić?! Cóż... Schodzimy spacerkiem koło Schroniska Orzeł do Przełęczy Sokoła. Pięknie świeci popołudniowe słońce, wyciągi narciarskie kierują moje myśli do sezonu narciarskiego i białych stoków.
Trasa okazała się nad wyraz krótka (niecałe 10km), tylko kilka kilometrów męczących, więc bez większych wyzwań. Trochę mam niedosyt bo lubię długie wędrówki i porządnie się zmęczyć, no ale cel osiągnięty, 25 z 28 szczytów odwiedzony.