Beskid Śląsko - Morawski. Lysa Hora
Ponieważ dzisiaj święto, postanowiłyśmy z B poszukać miejsca bez tłumów na naszą wędrówkę - i tak padło na Czechy, a dokładniej Beskid Śląsko - Morawski i ich najwyższy szczyt: Lysa Hora.
Ruszamy z miejscowości Krasna, najpierw zielonym szlakiem na Kycera sedlo. Jest duszno i parnie, niebo zasnute chmurami; idzie nam się dobrze przez las, wspinając się do góry i czekając kiedy będą "widoki". Idziemy same, nie ma nikogo na szlaku - idealnie.
Z Kycery już czerwonym szlakiem, przez Kykulke, dochodzimy do niebieskiego szlaku na Ivancena mohyla (pamiątkowe miejsce ku czci ofiar walki o wolność) i tu już pojawiają się pierwsi turyści. I deszcz - początkowo mocniejszy, ale po 10min już tylko pokrapuje więc idzie się lepiej bez peleryn. Widzimy już szczyt choć wydaje się jeszcze daleko i wysoko. Ale spokojnie dochodzimy na górę niebieskim szlakiem.
Na górze trochę ludzi ale niezbyt tłoczno, spacerujemy od Chaty Emil Zatopek do Bezrucovej Chaty, podziwiamy widoki mgliste i pochmurne ale nastrojowe. W tle oczywiście wieża radio-telewizyjna, charakterystyczna brzydula.
Po przerwie na piwo i "smažený sýre s hranolkami a tatarskou omáčkou" (czeska kuchnia nie daje za wiele ciekawych możliwości), schodzimy na dół żółtym szlakiem. Początkowo jeszcze piękne panoramy, a potem wchodzimy do lasu i już tylko patrzenie pod nogi na kamienie.
Ale podczas naszej całej wycieczki cieszymy się też leśnymi skarbami. Grzyby co prawda robaczywe więc tylko foto.
Cała nasza trasa to urocza i przyjemna pętelka ponad 16km, tak wygląda wg. shttps://mapa-turystyczna.pl.