Planetarium Śląskie
Chyba ostatni raz byłam w planetarium... w podstawówce albo liceum! Nawet z synem nie byłam, bo zabrali go dziadkowie a potem szkoła. I tak zeszło... Teraz w ramach Winyl Festu chciałam iść na pokaz do "Dark side of the moon" Pink Floyd, ale nie było już biletów. Więc poszłam na seans "A planety szaleją" - wizualizacje do polskiej muzyki. Powiedziałabym, że "taki sobie". Animacje niektóre fajne, niektóre nijakie; muzyka podobnie, liczyłam na lepsze "hity". Mam nadzieję że za rok uda się na Pink Floyd bo ta muzyka bardziej mi się kojarzy z kosmiczną energią!
Co do samego planetarium, to duży pozytyw, choć przez część korytarzy przebiegłam szybko. Długo remontowane, dzięki temu teraz jest nowoczesna sala (plusik zaotaczajęce kopułe śląskie panoramy!), dodatkowe wystawy i atrakcje - wszystko na stronie https://www.planetarium.edu.pl/. Bryła została w starym stylu - według mnie jest piękna. I te "marmury" w środku - lubię. W oczekiwaniu na seans obejrzałam zdjęcia kosmosu wzdłuż lobby - wow, prawdziwy kosmos! Niesamowite kolory i kształty. I to wszystko dzieło natury. I oczywiście myśl, że my jesteśmy małymi kropeczkami bez znaczenia dla potęgi świata, kosmosu...
A po seansie atrakcja - symulator lotu. Wchodzi się do kapsuły, zostaje zapiętym pasami, okulary VR na głowę - i lecimy w kosmos!! Bardzo fajna zabawa, na szczęście widziałam wcześniejszą grupę więc wiedziałam co mnie czeka i jak to wygląda. Polecam!
Ogólnie planetarium zrobiło na mnie duże wrażenie i chętnie wybiorę się na zwykły seans o gwiazdach, planetach i niebie nad moją głową.