Dolomity. Seceda, Marmolada, Alpe di Susi

 Jak wspomniałam, szusowałam głównie po Sella Rondzie, ale odwiedziłam też inne, poboczne "narciarskie atrakcje".

Zacznę od Secedy bo skradła moje serce pięknym widokiem oraz super trasami narciarskimi - w tym 10,5 kilometrową La Longią.

W pochmurną i mglistą sobotę było też ciekawie.

Zjeżdżając z La Longi obowiązkowy przystanek w  Ustaria Costamula. Dom datowany na XVw., wyremontowany i przerobiony na klimatyczną restaurację. Wygląd urokliwy na maksa. 


Zaś szusując po stokach Secedy, miejsce do odwiedzenia to Baita Sofia z lokalnie destylowanym ginem - co za aromat!!


Obie polecajki z profilu Insta/YT skiinfo on Pana Jacka Ciszaka, którego mieliśmy okazję spotkać w kolejce i nawet zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Drugie "kultowe" miejsce to Marmolada, czyli Królowa Dolomitów.
Aby się na nia dostać, z Arraby odbijamy w bok, i przez szereg wyciągów i zjazdów narciarskich docieramy do Rifugio Padon.



Po przerwie ruszamy dalej, aby dać się wywieźć kolejką z wysokości 1450 na 3265 metrów - uczucie niezapomniane i wymagające silnych nerwów, zwłaszcza gdy wagon się lekko buja.

Na szczycie taras widokowy z piękną panoramą - nam niestety towarzyszyło pochmurne niebo, ale i tak widoki były zachwycające!




Zjazd Marmoladą uważa się za jeden z najpiękniejszych w Dolomitach. Być może. Ja skupiałam się na zjeździe, bo trasa wymagajaca jak na moje możliwości. Ale polecam każdemu takie przeżycie.

W ostatni trzeci dzień pobytu planowaliśmy pojeździć "na lajcie" w Alpe di Susi. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Mgła jak mleko, chwilami widoczność na 10m, średnio na 50-100m. maksymalnie. Więc jazda na wyczucie, ostrożnie, bez pośpiechu. Trzeba będzie tu wrócić. 

Podsumowując trzy dni szusowania, jestem zmęczona i szczęśliwa. Fantastyczne trasy narciarskie, infrastruktura. Widoki oszałamiające. Jedynie drogie karnety mogę uznać za minus. Na szczęście nogi wytrzymały, zdrowie dopisało, pozytywny nastrój trwał od rana do wieczora.
Trzy dni intensywnej szczęśliwości.  To zdjęcie oddaje chyba najlepiej ten nastrój.


Już nie mogę się doczekać wakacyjnego trekkingu w Dolomitach!!