Muzeum Narodowe w Krakowie. Chełmoński
Mocno reklamowana wystawa czasowa w krakowskim Muzeum Narodowym, malarza uznawanego za jednego z najwybitniejszych okresu przełomu wieków. Lubię ten okres czasu w kulturze i sztuce, więc stwierdziłam: "Czemu nie? Idę".
Jak dla mnie wystawa to były dwa główne tematy: polska wieś i przyroda. Polska wieś, ta sielska, spokojna, oniryczna, senna.
Ale większość dzieł obrazujących wiejskie życie była ciemna, szara, pokazująca codzienne życie - targowiska, spotkania pod chatą wójta albo przy szynku. Gdzieniegdzie jedynie czerwone suknie wiejskich dziewczyn - tutaj w oberku. Jak żywe. Duża dbałość o szczegóły, duża ekspresyjność obrazów. Ta część wystawy zostawiła we mnie smutek ciężkiego życia na dawnej, polskiej wsi.
Znawcy sztuki zachwycają się końmi malowanymi przez Chełmońskiego.
Faktycznie, pełne ekspresji, niepokoju.
Ciekawe dla mnie było też zestawienie szkiców do obrazu - niedużych rysunków lub akwarel (poniżej po lewej), z efektem końcowym, czyli płótnem olejnym (po prawej). Niekiedy, tak jak w przykładzie poniżej, szkice/akwarele podobały mi się bardziej.
Część druga wystawy to pejzaże wołyńskie, wschody i zachody słońca, ptactwo na łąkach, obrazy puszczy i lasów. Piękne, bardziej ekspresjonistyczne, nieuchwytne, inspirujące. Niestety jakimś cudem zdjęcia które robiłam nie wyszły. Szkoda bardzo, bo pejzaże z żurawiami mnie zachwyciły.
Ogólnie wystawa ciekawa. Większość obrazów podobała mi się, jedne bardziej, drugie mniej. Patrząc na kunszt uchwycenia rzeczy tak ulotnych, jak ptaki, konie w ruchu - podziwiam. Podobał mi się realizm połączony z nutami romantyzmu.
A tak artystę uchwycił Leon Wyczółkowski.










