Wielkanoc 2026
Wielkanoc w tym roku wypadła tuż na początku kwietnia. Przyroda się trochę dostosowała - marzec był ciepły, więc przyroda się obudziła; potem przyszło ochłodzenie na świąteczny czas niestety. Ale drzewa się zabieliły, forsycje zażółciły. Wiosna!
Coroczne święcenie pokarmu - choć u mnie katolicyzm to bardziej tradycja niż wiara, ale podtrzymuję. I śniadanie w niedzielny poranek, tradycyjne. We dwoje z synem, choć on tym bardziej nie czuje potrzeby podtrzymywania tradycji, dla niego to "na pokaz". No tak, u nas świąteczny klimat nie łączy się z rodzinną bliskością jakoś...
A mazurek i wielkanocna babka wyszły pychota. W niedzielę ciepło i słonecznie, trochę czasu z rodziną, trochę sama ze sobą. Bez spiny. Przyjemnie, spokojnie tu u mnie w ten świąteczny czas, odpoczywam.
Wielkanoc to piękne święta - piszę to bardziej jako laik a nie osoba wierząca (chrześcijanka). Wiosenny nastrój wzmaga ich wydźwięk - nadzieja, nowe życie. Jedynie jakieś krótkie jak dla mnie, mijają tak szybko. Ale też muszę przyznać, że nie mam w swojej rodzinie silnych tradycji wielkanocnych; ostatnimi czasy Poniedziałek Wielkanocny to dla mnie dzień na spacer albo wędrówkę, a nie rodzinną atmosferę. A może to nowa, MOJA tradycja?
Bonus: Jest też tradycja wielkanocno-pracowa: wspólne, zespołowe śniadanie. Bardzo to miłe. Nie ukrywam, z dumą napiszę, że to była moja inicjatywa; i tak już od trzech lat.










