Beskid Śląski. Szyndzielnia, Błatnia
Po dłuższej przerwie znowu ruszamy z B na beskidzkie szlaki.
Celem były większe przewyższenia i zmęczenie nóg, więc wybrałyśmy pętle od zapory w Wapienicy, przez Szyndzielnię i Błatnią. Tym razem wybieramy na początek żółty szlak. Nie ma na nim zbyt wielu wędrujących więc idzie się przyjemnie. Widok sprzed Schroniska na Szyndzieli każe nam się zatrzymać i popodziwiać odległą panoramę Jeziora Żywieckiego.
Idziemy dalej żółtym szlakiem. Tu już więcej ludzi. Omijamy Klimczok i bocznym, czarnym, bez turystów szlakiem, skracamy sobie trasę.
Przechodzimy znowu na żółty szlak i nie wiem kiedy mijamy kolejne wzniesienia.
Kiedy wychodzimy na Polanę na Błatniej widoki są fantastyczne! Co prawda trawy żółkną od suchego letniego, bezdeszczowego czasu, ale panorama piękna.
Uradowane schodzimy do schroniska na zimne piwo bezalkoholowe. Tym razem siadamy z widokiem w kierunku Brennej. Jest gorąco ale bardzo przyjemnie.
Po odpoczynku wybieramy niebieski szlak przez Przykrą, w stronę Bielska-Białej Wapienicy. Idzie się dobrze w cienu drzew, spokojni. Jedynie przy końcu zejście ze zbocza Palenicy bardzo strome i wymagające czujności. Potem jeszcze kawałek wzdłuź doliny Wapienicy i jesteśmy z powrotem na parkingu.
Trasa przeszła nam szybko i w dobrej atomsferze na pogaduchach; nawet nie byłam zbyt zmęczona, choć w nogach 18km.
Tak wyglądała wg https://mapa-turystyczna.pl





