Rycerzowa (09/2012)

Piesza wędrówka na rozpoczęcie kalendarzowej jesieni. Dla mnie to było "coś" bo rzadko zdarza mi się wędrowanie po górach - a z plecakiem tym bardziej. I stąd pewnie moja radość jest tak duża.
  • Bo się udało - doszłam bez większych uszczerbków na zdrowiu, nie licząc jednego dnia obolałych stawów kolanowych.
  • Bo można było wsadzić ręce w kieszenie, kaptur na głowę i nie rozmawiając z nikim iść noga za nogą, patrzeć na to co dookoła, rozmyślać i nikt ci nie przeszkadzał.
  • Bo sobie psychicznie odpoczęłam a tego mi byli trzeba; nabrałam "życiodajnej energii" z kontaktu z przyroda.
  • Bo sobie przypomniałam jakie to fajne i ile jest przyjemności w pieszych wędrówkach i w chwilach samotności.
Nie będę pisać o reszcie, czyli "integracji pracowniczej" - to nie miejsce na to.
Wróciłam zmęczona fizycznie ale wewnętrznie bardzo zadowolona i usatysfakcjonowana i to jest to!

Zdjęcia robione na szybko kompaktem, niebo było szare i pochmurne przez co barwy niezbyt ciekawe, wiec tylko fotki tylko poglądowe.
Nasza trasa to czerwony szlak z Rycerki do schroniska PTTK na Rycerzowej, zejście natomiast do Soblówki czarnym szlakiem. O schronisku można poczytać tu: http://www.rycerzowa.pttk.pl/ fajne miejsce, polecam.








Bonus - spod schroniska było świetnie widać Tatry.