KPG - Góry Bardzkie, Kłodzka Góra 763m n.p.m.

Kolejny raz z PTTK Katowice wyprawiam się w Sudety aby zdobyć kryształ do korony. Poranek o 4:30 (!) zniechęcający, gdyż od wczorajszego dnia leje deszcz, budząc we mnie obawy czy prognozy pogody na Kłodzko się spełnią - a zapowiadają bezdeszczowy ale pochmurny dzień. Nie mogę się jednak poddać, więc pakuję pelerynę i jadę. Na szczęście na miejscu pogoda jest dobra - nie pada, choć wszystko mokre po wcześniejszych ulewach; jest w sumie dosyć ciepło, w lesie chłodniej, na odsłoniętej przestrzeni cieplej. Chwilami słońce rozjaśnia chmury spowijające całe niebo i wydaje się że zaraz nam się ukaże; niestety nic z tego, dziś spacer bez słonecznego towarzystwa.

Ruszamy z Kłodzka żółtym szlakiem, spokojnie pod górę, podziwiając widoki, patrząc pod nogi w mokrym śliskim lesie, rozmawiając albo milcząc. Szlak jest łatwy i bardzo ładny, na szczęście nie ma błota w tym odcinku (poza fragmentem obok wycinki lasu).


Przez Obszerną i Jedlak dochodzimy do Kłodzkiej Góry w południe, czyli po ok.2 godzinach marszu. Robimy dłuższy postój czekając na resztę grupy. Na szczycie trwa budowa wieży widokowej (?), na razie  jest tu wykarczowana polana i ciężki sprzęt. Czy to dobry pomysł? W gruncie rzeczy tak, czemu nie?
Ze szczytu Kłodzkiej Góry ruszamy jeszcze na Szeroką Górę, która jest de facto najwyższym szczytem Gór Bardzkich.

Teraz już w dół, niebieskim szlakiem w stronę Przełęczy Łaszczowa. Idzie się nie najgorzej, chwilami na zejściach jest ślisko więc pełne skupienie. A część trasy biegnie błotnista drogą, nic nie poradzisz, musisz ostrożnie iść. Na przełęczy trasy rowerowe - single tracki, od razu myślę jaka szkoda, że nie ma tu R...


Z przełęczy, dalej niebieskim szlakiem zmierzamy w stronę Barda. Łagodnie i spokojnie do momentu podejścia pod Kalwarię - krótko ale stromo. A na szczycie przygotowania w kapliczce do mszy świętej, więc szybko schodzimy dalej. Na obrywie skalnym podziwiamy panoramę miasteczka i wijącą się Nysę Kłodzką; sam obryw nie robi wrażenia bo porośnięty roślinnością wydaje się zwykłym zboczem. W dół wędruje się wzdłuż kolejnych stacji drogi krzyżowej, po drodze mijamy Źródło Marii. Idzie się dobrze i przyjemnie bo wiem, że już blisko celu końcowego. I tak dochodzę do Barda, zadowolona ze zrealizowanego planu, spokojna i zmęczona.


Wycieczka miła choć bez większych wrażeń i uniesień, porządny spacer w pięknych okolicznościach przyrody.