Mazury 2020. Z Wilkas do Mikołajek.
Drugi wyjazd na Mazury naszej paczki EKZ. Tym razem długi weekend czerwcowy; zeszłoroczna Majówka była zimna więc postanowiliśmy przesunąć żeglowanie na czerwiec. Sytuacja z pandemią trzymała nas długo w niepewności ale na szczęście się udało.
W tym roku cztery jachty, nowi sternicy, inna trasa - na południe od Giżycka.
Do Wilkas (przystań PTTK) zajeżdżamy w środę po południu 10 czerwca, w planie tylko zaokrętowanie oraz przywitanie "szklaneczką rumu".
Czwartek, Boże Ciało, wita nas pochmurnie po nocnej ulewie. Prognozy właśnie były na deszcz i burze, więc nie byłam zaskoczona. Po śniadaniu wypływamy w kierunku Mikołajek. Trasa przez kilka jezior i kilka kanałów. Początkowo płyniemy więc na silniku - wiatru nie ma a kanały uniemożliwiają żeglowanie. Nic to. Płyniemy i podziwiamy widoczki, poznajemy się. Robi się coraz cieplej, wypogadza się, więc z radością zrzucamy bluzy.
Docieramy do świetnego miejsca na jeziorze Szymon. Fishbarka, smażalnia na środku jeziora. Must be there. Akurat pora obiadowa więc z radością cumujemy. Zamawiamy miętusa i zimne piwo. Rybka przepyszna, świetnie wysmażona i chrupiąca, dodatki też smaczne. Jesteśmy zachwyceni.
Pojedzeni i rozleniwieni płyniemy dalej, w słońcu, pod błękitnym niebem. Na jeziorze Tałty wreszcie rozkładamy żagle i spokojnie suniemy dalej przy lekkim, wręcz bardzo lekkim wietrzyku; cudowna cisza po wyłączeniu silnika.
Słońce bierze dzień w swoje posiadanie. Chmiry znikają i robi się mega gorąco. Wiec przystanek przy wyspie na jeziorze na kąpiel. Brr...woda zimna więc ja tylko moczę stópki i dobrze się bawię.
Do Mikołajek dobijamy późnym popołudniem, teraz już tylko relaks i chill.