Tatry Słowackie. Jagnięcy Szczyt
Główny cel naszego wypadu w Tatry to właśnie Jagnięcy Szczyt. Ruszamy na szlak o 8mej rano; wcześnie, aby mieć komfort na szlaku (mniej turystów). Jest słoneczny poranek, ale nie za ciepły, odczuwalne 8-10 stopni bo wieje mocno, zimnym wiatrem. Od schroniska na szczyt prowadzi żółty szlak. Od razu zaczyna się hardo, stromo, duże kamienie, więc łapię zadyszkę. Pierwsze łańcuchy tak bardziej do asekuracji przy złej pogodzie lub zejściu. Dłuższy postój robimy przy Cervenym Plesie, ładnie tu. Widzimy szlak, który pnie się po kamienistym zboczu aż na grań. Idziemy powoli dalej, mijamy Belase Pleso, małe oczko wody wśród skał.
Na Przełęcz Kolove Sedlo prowadzą łańcuchy, ale nie są trudne do pokonania. Gorzej dokucza zimny wiatr. Widoki na dwie strony bardzo bardzo.
Zakładam kask, przechodzę na drugą stronę grani i idę czujnie wąską ścieżką, wspierając się o skały rękoma, pomagając sobie przy wspinaczce do góry. Różowo - czarny ludek w białym kasku to ja.
Wspinaczka trwa dosyć długo, ale w końcu docieram na szyczyt - wow!! Widoki piękne, na południe skaliste szczyty Łomnicy, Kieżmarskiego Szczytu, Baranich Rogów. A na północ zielone zbocza Jaworowej Doliny.
Siadamy w kamiennym kole na szczycie i odpoczywamy, cieszymy się słońcem, byciem na szczycie, brakiem wiatru, i oczywiście pięknymi panoramami. Dobrze mi.
Schodzimy tym samym szlakiem, spokojnie pokonujemy grań i łańcuchy w dół, uważając na turystów, którzy licznie wędrują pod górę. Otwierają się nowe widoki, idzie się dobrze.
Cała trasa wydaje się krótka (2,5km w jedną stronę) ale 750m przewyższenia potrafi zmęczyć. Co do trudności, powiedziałabym 7/10, łańcuchy pomagają w stromych i gładkich momentach, na grani jest ekspozycja (wąska ścieżka), ale nie czułam się niebezpiecznie, nerwowo. Wspinaczka po skałach wymaga uważności, ale bez problemu znajdowałam stabilne punkty dla nóg i rąk (a przy zejściu, również pośladków, hihihi). Na szczycie dużo miejsca. Na pewno na moje pozytywne doświadczenie wpłynął fakt, że nie nie było za dużo innych turystów kiedy wędrowałam w górę; plus byłam w grupie przyjaciół, którzy mnie wspierali i pomagali.
To była piękna wędrówka, doceniam każdy etap, każdy moment; wdzięczna jestem górom, że mnie przyjęły; memu ciału, że dało radę; mojej głowie, że "była na karku".
https://mapa-turystyczna.pl/ pokazuje trasę oraz przewyższenia.





















