Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Październik podsumowanie

Obraz
Październik był pełen górskich wypraw.  A poza tym nie działo się nic wyjąkowego, spacerowanie i codzienność. Przeglądając zdjęcia z tego miesiąca, znalazłam kilka, które krótko skomentuję aby oddać "październikowy vibe".  Przyszła jesień, z jej kolorami i owocami. I porannymi przymrozkami. I złotymi dywanami do spacerowania. Wczesne wieczory na sosnowieckim Zagórzu podczas spacerów - czas na sakralne iluminacje. Koniec miesiąca to jesienne straszenie. O, takie na przykład. Bardzo sympatyczne. A samo Haloween bez duchów i upiorów, ale z pysznym jedzeniem i dobrym towarzystwem. Październik trochę rozczarował mnie brakiem ciepłych, słonecznych weekendów, aby cieszyć się złotą polską jesienią. Dzień coraz krótszy, ale udało mi się odbyć kilka przyjemnych spacerów. Żyłam głównie od weekendu do weekendu, stąd też komentarzy niewiele - ot, kilka momentów złapanych, żeby nie przepadły...

Bieszczady. Mała i Wielka Rawka. Krzemieniec

Obraz
 Po wczorajszym udanym dniu, apetyt na kolejne wędrówki był duży. Mimo iż w sobotni wieczór i noc padał deszcz, liczyłam że pogoda będzie łaskawa. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Ale po kolei. Poranek był mglisty i mokry, zaplanowałyśmy niezbyt długą trasę, więc na spokojnie wyruszyłyśmy po śniadaniu i kawie. Najpierw zielonym szlakiem na Małą Rawkę - uh... stromo tu! W lesie lekko mgliście, nastrojowo. Gdy wychodzimy już ponad las, otacza nas mgła i bardzo siliny wiatr. Idziemy dalej, bo nie ma co tu stać skoro nic nie widać (a widoki z Małej Rawki w 2018 wyglądały pięknie, post  tutaj.  ).  Droga na Wielką Rawkę wietrzna, mglista, błotnista. Chowamy się przed wiatrem za kamiennym obeliskiem i szybko decydujemy co dalej. Jeszcze młoda godzina - idziemy dalej, do Krzemieńca. Gdy schodzimy ze szczytu i skrywamy się w leśnym krajobrazie, mgła jest dalej, ale wiatr daje nam odpocząć. Zaczynamy wędrówkę wzdłuż granicznych słupów, odliczając od 13 do 0. Las ma bajkowy...

Bieszczady. Połonina Wetlińska

Obraz
 Podczas wcześniejszych pobytów w Bieszczadach, przeszłam przez Połoninę Caryńską - teraz czas na Połoninę Wetlińską. Chciałam też zobaczyć Chatkę Puchatka w nowej odsłonie (nie pamiętam, czy byłam tutaj wcześniej, na obozie wędrownym w liceum...). Poranek w schronisku budzi nas słoneczny, zaraża energią. Podjeżdżamy do Brzegów Górnych i ruszamy na czerwony szlak. Oczywiście pod górę dosyć stromo, więc co chwila zatrzymujemy się aby podziwiać widoki. Potem wchodzimy w las, mokry, bukowy, pełen brązu. I schodkami do góry, do góry...  Kiedy wychodzimy na otwartą przestrzeń, dopada nas silny wiatr i nisko wiszące chmury - widoczność bardzo niewielka, tylko to co najbliżej. Na jesiennych trawach zamarzły kropelki rosy.  Idziemy spokojnie krok za krokiem, aż w końcu z mgły wyłania się przed nami Chatka Puchatka. W środku mnóstwo ludzi spragnionych ciepła i suchości. Siadamy w kąciku i cieszymy się. Wnętrze jest duże, ale jest tłoczno, morze głów, szum rozmów. I grubaśna, aksam...

Bieszczady. Cerkiew w Łopience

Obraz
 Mój plan na ten rok zawierał dwie podróże w miejsca, w których dawno nie byłam: nad Bałtyk i w Bieszczady. Niestety, nad morze się nie udało. Tym bardziej zawzięłam się, aby jechać w Bieszczady. Jesienią. Będzie pięknie.  Udało się dokoptować dwie koleżanki (A + B), w ostatni weekend października. Choć prognozy pogody były "takie sobie" (eh... ten październik cały taki nijaki...), jedziemy w piątek na południowy-wschód Polski. Na piątek zapowodano deszczową pogodę. Trochę czasu zajęła nam podróż (5:20h), więc aby nie zmoknąć za bardzo, ale też wykorzystać dzień, postanowiłam wybrać się do cerkwii w Łopience. Nie byłam tu wcześniej, a to takie znane, "kultowe" miejsce; i jest krótka trasa więc idealna na spacer w deszczu. Około 13:00 jesteśmy na parkingu, deszcz pada raz mocniej, raz słabiej. Ale z nami nie ma "miękkiej gry" - wkładamy peleryny, łapiemy parasol i idziemy. Wybieramy wariant ścieżką spacerową (czerwoną) - świetny wybór iść tak przez las, pod...