Październik podsumowanie
Październik był pełen górskich wypraw. A poza tym nie działo się nic wyjąkowego, spacerowanie i codzienność. Przeglądając zdjęcia z tego miesiąca, znalazłam kilka, które krótko skomentuję aby oddać "październikowy vibe".
Przyszła jesień, z jej kolorami i owocami. I porannymi przymrozkami. I złotymi dywanami do spacerowania.
Wczesne wieczory na sosnowieckim Zagórzu podczas spacerów - czas na sakralne iluminacje.
Koniec miesiąca to jesienne straszenie. O, takie na przykład. Bardzo sympatyczne.
A samo Haloween bez duchów i upiorów, ale z pysznym jedzeniem i dobrym towarzystwem.
Październik trochę rozczarował mnie brakiem ciepłych, słonecznych weekendów, aby cieszyć się złotą polską jesienią. Dzień coraz krótszy, ale udało mi się odbyć kilka przyjemnych spacerów. Żyłam głównie od weekendu do weekendu, stąd też komentarzy niewiele - ot, kilka momentów złapanych, żeby nie przepadły...







