Gorce. Maciejowa, Stare Wierchy
Coroczny, babski wyjazd EKK, już od jakiegoś czasu jest połączony z wędrówką po górach. Tym razem padło na Gorce.
Niestety pogoda była jesienno - deszczowa, z mgłami i siąpiącym deszczem. Także widoki bardziej na zamglone lasy niż jesienne góry. Szkoda. Choć też miało to swój klimat.
Wędrujemy z Rabki, gdzie była nasza baza w uroczym miejscu Maciejowe Wzgórza. Tuż obok naszych apartamentów biegnie czarny szlak, idziemy nim zbierając grzyby - te jadalne - i łapiąc krople deszczu. Trasa jest krótka i bardzo przyjemna, ok.2km.
Bacówka na Maciejowej wyłania nam się z mgły, jest maleńka, przytulna, z rudym kotem wyjadającym jedzenie i ciepłem rozpływającym się po ciele i sercu.
Ponieważ jeszcze kawałek dnia przed nami, postanawiamy iść dalej, na Stare Wierchy. Wyruszamy czerwonym szlakiem, choć dalej siąpi, błoto pod nogami, wokół widoki mgliste. Ale ten deszczowy, jesienny klimat ma też swój urok.
Schronisko Stare Wierchy bardzo ładne, choć znowu - we mgle niewiele widać, w deszczu nie bardzo nam się chce rozglądać - szukamy ciepła we wnętrzu. Grzane wino i pyszne ciasto ze śliwkami, wesołe towarzystwo. Ale trzeba wracać - tą samą trasą, szybko się idzie, z nową energią, ciesząc się ruchem, towarzystwem, widokami.
Bardzo przyjemna wędrówka, która za https://mapa-turystyczna.pl wyglądała tak:
Ten weekend to było ładowanie baterii, czerpanie energii z towarzystwa, rozmów, bycia razem. Mnóstwo śmiechu i zabawy, ale też poważne rozmowy. Staram się nie analizować za dużo. Doceniam to co mi dano.
Gorce wciąż są dla mnie miejscem do eksploracji, bo nie pokazały swojego piękna w pełni. A to oznacza jedno: trzeba będzie tu wrócić.


















